"Punkt widzenia" Małgorzata Rogala (wyd. Czwarta Strona)

Zbyt często punkt widzenia nie jest obiektywny, ale uzależniony od otoczenia, osobistych doświadczeń i niestety obiegowych opinii. Trudniej jest spojrzeć na pewne sprawy z dystansem, lecz i z empatią, natomiast o wiele łatwiej zostać niewidocznym. Jednak czasem życie zmusza człowieka do przemyślenia własnej postawy, bywa, że wystawia ono również bolesny rachunek za brak właściwej reakcji w chwili gdy sytuacja tego wymagała.

 

Zbrodnia i kara, dwa słowa, wydające się aż nadto zrozumiałe w swym znaczeniu. Ale to jedynie pozory, gdyż pomiędzy nimi jest jeszcze prawo i jego następstwa w postaci wyroku. Najpierw jednak jest przestępstwo, na które zbyt często patrzy się zbyt wielu perspektyw, to, co dla jednych wydaje się oczywiste, inni widzą całkowicie odmiennie. Kiedy dochodzi do zabójstwa córki warszawskiego sędziego nagle staje on wraz z rodziną po drugiej stronie – ofiar i ich bliskich. Śledztwo prowadzi Agata Górska i Sławek Tomczyk, zdający sobie sprawę, że na wyniki z niecierpliwością czeka nie tylko zwierzchnik, lecz zwłaszcza rodzice zamordowanej. Oboje już nieraz stawali przed zrozpaczonymi bliskimi i wiedzą, że oczekiwania wobec nich są zawsze takie same, jednocześnie bardzo proste i nadzwyczaj trudne – by jak najszybciej odnaleźli sprawcę. Tym razem szybko zauważają, iż wiele się przed nimi ukrywa, a niezbite fakty są jedynie takimi na pierwszy rzut oka, na drugi już dostrzega się w nich niejasności i skrywane sekrety. Osobiste doświadczenia także odgrywają rolę i nie tak łatwo jest oddzielić je od części zawodowej, a wszyscy wokoło domagają się odpowiedzi na pytanie kto i dlaczego, chociaż to ostatnie zaczyna splatać się z  młodzieńczą zapalczywością, poczuciem sprawiedliwości oraz wydarzeniami, które wydawały się być przeszłością.

 

Specjalistka psychologicznego suspensu, pokazuje się od najlepszej strony w najnowszej książce w towarzystwie znanych już czytelnikom bohaterom. Małgorzata Rogala w „Punkcie widzenia” daje czytelnikom nie tylko zagadkę kryminalną, ale i sporo tematów do rozważań, co zresztą stało się już jednym ze znaków rozpoznawczych twórczości pisarki. Nim poznamy odpowiedzi na wszystkie pytania wraz z policjantami prowadzimy dochodzenie, w jakim ich osobiste doświadczenia oraz teraźniejsza sytuacja życiowa splatają się z pracą oraz wątkami śledczymi. Autorka nie „ślizga” się po powierzchni problemów, lecz wchodzi głęboko w umysły postaci oraz w wewnętrzną motywację. Tytułowy punkt widzenia rozkładany jest na czynniki pierwsze, widzimy go oczami różnych bohaterów, możemy się z nim zgadzać bądź nie, lecz od podszewki pokazane są jego źródła. Małgorzata Rogala nie boi się pokazać kontrastowych opinii, pokazania prawdziwego obrazu naszej rzeczywistości z problemami, które są zbyt często spychane w kąt, aż do momentu gdy uderzają w nas osobiście. Właśnie na takiej chwili opiera się część fabuły, oddana z detalami tymi emocjonalnymi, jak i dochodzeniowymi, skądinąd szczegóły tego rodzaju są ogromnym atutem powieści. Jak przystało na rasowy kryminał osią akcji jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie „kto zabił”, podąża ono kilkoma ścieżkami, dając złudne nadzieje na szybkie rozwiązanie. Jednak nie tak łatwo przebić się przez mur sekretów, przemilczeń, ślepej miłości oraz dobrze przemyślanej zbrodni. Finałowe odkrycie kart przynosi nie tylko zaskakujący wynik śledztwa, lecz i pozostawia w czytających echo poruszanych problemów.

 

 

„Naucz się beze mnie żyć” Angelika Ślusarczyk (wyd. WasPos)

 
Zanim jednak opowiem Wam o samej książce, poproszę Was o to, abyście zamknęli na chwilę oczy i razem ze mną wybrali się we wspomnieniach do czasu, kiedy przeżywaliście swoje pierwsze miłości. Kiedy jeszcze byliście tak bardzo ufni i widząc świat przez różowe okulary, wierzyliście, że ten, którego obdarzyliście uczuciem, będzie tym pierwszym i jedynym na całe życie. Teraz z perspektywy czasu zapewne zgodzicie się ze mną, że było to myślenie bardzo naiwne i życie mocno zweryfikowało siłę pierwszych miłości.
Dziś przekonacie się jak, bardzo mocno przeszłość i niespełniona miłość może ukształtować naszą teraźniejszość.
 
Poznajcie Wiolę, główną bohaterkę powieści, Już jako bardzo młoda dziewczyna poczuła smak łez i dotkliwy ból, kiedy los bezlitośnie z niej zadrwił. Choć tamtejsze zdarzenia kosztowały ją wiele, to jednak w jej życiu pojawił się ktoś, kto na nowo nauczył ją wierzyć we własne szczęście i rozpalił w sercu żar prawdziwej miłości, takiej na zawsze. Jednak i tym razem życie było wobec zakochanej dziewczyny bezwzględne bowiem, tak samo, jak niespodziewanie uczucie to zrodziło się między nią a Mateuszem, który stał się dla niej wszystkim, tak samo nagle zostaje jej odebrane.
Choć w momencie, kiedy my czytelnicy wkraczamy w życie Wioli od chwili, gdy po raz ostatni widziała swojego ukochanego, minęły już trzy lata, do dziś słyszy słowa „Naucz się beze mnie żyć”, które były ostatnimi, jakie Mateusz wypowiedział w dniu, w którym bez słowa odszedł i zniknął bez śladu.
 
Zapewne jesteście ciekawi, co stało się w życiu naszej bohaterki, zanim poznała Mateusza i dlaczego chłopak porzucił ją skoro byli ze sobą szczęśliwi, nie próbując nawet nic tłumaczyć, ani wyjaśniać. Jeśli tak, to nie musicie się martwić, wszystkie odpowiedzi na nurtujące Was pytania znajdziecie na kartach książki, a to znaczy, że koniecznie musicie ją przeczytać.
 
Dziś Wiola jest dorosłą młodą kobietą, której mimo bolesnych życiowych doświadczeń udało się wiele osiągnąć. Wyrwała się z małej wioski do dużego miasta, gdzie rozwija swój coraz lepiej prosperujący gabinet kosmetyczny. Ma dwie wspaniałe przyjaciółki, na które może liczyć. Wydawać by się mogło, że doskonale sobie radzi, jednak z biegiem fabuły przekonujemy się, że to tylko maska pozorów skrywająca ogromny ból po stracie miłości swojego życia. Kobieta nie może zapomnieć i przestać kochać. Żyje wspomnieniami, które choć bolą, jednocześnie dają nadzieje na to, że jeszcze kiedyś uzyska odpowiedzi na setki pytań kłębiących się w jej głowie.
A przede wszystkim na to jedno najważniejsze: „Dlaczego odszedłeś”?
 
„Naucz się beze mnie żyć” to bardzo życiowa książka o kobiecie takiej jak Ty i ja. Jej niezwykły realizm zarówno pod względem historii, którą poznaje czytelnik, jak i postaci w niej występujących sprawia, że od początku do końca bardzo mocno utożsamiamy się z perypetiami Wioli. Współczujemy jej, ponieważ naprawdę dostaje mocno w kość od życia. Ale przede wszystkim kibicujemy , trzymając mocno kciuki, aby wreszcie zaznała upragnionego spokoju i miłości, na którą naprawdę zasługuje.
Ogromną Wartością tej książki jest to, że nie jest to tylko historia miłosna. Autorka poruszyła w niej również szereg innych ważnych tematów takich jak: piętno trudnych przeżyć z przeszłości i jego wpływ na to, co jest tu i teraz, a także przyjaźni, której wartość i prawdziwość weryfikuje życie, potrzebę zamknięcia pewnych etapów przeszłości i spalenia za sobą mostów, po to, by zrzucić ciężar, noszony często przez wiele lat, ze swoich barków i poczuć ulgę.
Jak widzicie, nic dodać, nic ująć, samo życie.
 
Pozwolę sobie wspomnieć o samej konstrukcji fabuły książki. Otóż została ona podzielona na rozdziały „Teraz” i „Kiedyś”. Jak nie trudno się domyślić wydarzenia opisane w rozdziałach opatrzonych tytułem „Teraz” opisują obecny kształt życia Wioli i jej codzienność, a te opatrzone tytułem »Kiedyś«, stanowią wspomnienia bohaterki, do których ta często wraca, a nawet można powiedzieć, którymi ciągle żyje, a które mocno wpłynęły na jej tu i teraz.
 
Moi kochani z całego serca polecam Wam ten naprawdę bardzo dobry debiut. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że moim pierwszym blogowy, patronatem okazała się tak świetna książka. Jestem pewna, że jeśli tylko Angelika będzie chciała dalej pisać i się rozwijać, na co ogromnie liczę, to przed nią roztacza się wspaniała twórcza przyszłość. Z pewnością usłyszymy o niej jeszcze nie raz.

Ja już nie mogę doczekać się Jej kolejnych książek, a Wam jeszcze raz polecam lekturę „Naucz się beze mnie żyć". Lekkość i swoboda języka, którym posługuje się autorka, sprawi, że książkę tę przeczytacie w mgnieniu oka, a realizm podjętych tematów po przeczytaniu książki skłoni was do przemyśleń z uśmiechem na ustach, ale i z łezką w oku.
 

 

 

 

 

"Miłosć z błękitnego nieba" Krystyna Mirek (wyd. Edipresse Książki)

 Walentynki - dla jednych, dzień, na który czekają cały rok, a dla drugich, komercyjna nagonka nakazująca kochać w tym dniu najbardziej jak się da.
A co ten dzień zmieni w życiu bohaterów książki ''Miłość z błękitnego nieba" Krystyny Mirek?


Angelika jest rodowitą krakowianką, która mieszka i pracuje w Monachium.
Jej życie nie było usłane różami, a wszystko, co do tej pory osiągnęła, zawdzięcza ciężkiej pracy, determinacji, zawziętości i ambicji.
Kiedy przed laty opuszczała Kraków, było jej bardzo ciężko. Matka nie dawała jej poczucia bezpieczeństwa. W domu brakowało na życie, a matka przebierała w facetach jak w ulęgałkach.
Angelika po latach wraca do Krakowa w interesach, bo właśnie tutaj ma podpisać najważniejszy w jej dotychczasowej karierze kontrakt. Dziewczyna jest z tych osób, które mocno stąpają po ziemi i nie poddają się bez walki, dlatego nie zawaha się przed niczym, byle cel został osiągnięty.
Jak wizyta w rodzinnym mieście odmieni jej życie?


Daniel jest młodym i przystojnym mężczyzną, który prowadzi własną firmę komputerową.
Nie jest zainteresowany stałym związkiem i zadowala się krótkim romansami, traktując kobiety dość przedmiotowo. Jego postępowanie spędza sen z powiek zatroskanym rodzicom, którzy marzą, aby syn się ustatkował.
Jego firma stoi właśnie przed podpisaniem kontraktu z niemiecką firmą, na którym mu bardzo zależy. Daniel również nie ma hamulców, aby kontrakt został podpisany na jego warunkach.
Przedstawicielem tej firmy jest słynąca z nieugiętości, Angelika. Daniel początkowo próbuje swoich sztuczek z podrywem, jednak kiedy zauważa, że Angelika nie jest jedną z tych kobiet, które do tej pory spotykał na swojej drodze, zrozumiał, że kobieta jest wyjątkowa.
Jak zakończą się ich negocjacje?
Czy upór i dążenie do postawienia na swoim stanie się priorytetem, czy też okaże się, że w życiu są ważniejsze rzeczy niż praca?

''Miłość z błękitnego nieba'' można traktować jako piękną i romantyczną bajkę o dwojgu młodych ludzi, których los rzuca na jeden tor. Jedni mówią, że jest zbyt przewidywalna i banalna, a ja mówię, że jest interesująca i nie doszukuję się w niej czegoś, co akurat dla tej historii byłoby zbędne.
Niewątpliwie dużym atutem tej powieści są bardzo autentyczni bohaterowie. Autorka przedstawiła ich wiarygodnie i nie przykleiła im łatki pt: ''ona ładna, on przystojny, teraz się zakochają i będzie cacy" , tylko pokazała też ciemne strony ich życia. Wszystkim, którzy sądzą, że w cienkiej książce nie można opisać pięknej i wartościowej historii, powiem, że są w błędzie. Znajdziecie tutaj opowieść o twardym życiu, o poświęceniu czegoś w zamian za coś, o poszukiwaniu siebie i o tym, że ciężko jest walczyć z duchami przeszłości i aby stawić im czoło, trzeba być naprawdę odważnym człowiekiem. To opowieść o przełamywaniu barier oraz własnych uprzedzeń, o wybaczaniu i zrozumieniu, że ucieczka, to tylko krótkotrwała alternatywa.
''Miłość z błękitnego nieba'', to w końcu historia o miłości, która przychodzi niespodziewanie i jest dowodem na to, że przed przeznaczeniem nie można uciec.
Ja ze swej strony polecam!

 

 

 

"Pensjonat pod świerkiem" (wyd. Novae Res)

Pewne miejsca i ludzie mają w sobie to „coś” czego nie zauważą się od razu, lecz dzięki czemu nic i nikt jest takie jak było wcześniej. Świąteczny czas sprawia, że jedne sprawy stają się ważniejsze, a inne schodzą na dalszy plan. Jednak czasem nie wszystko jest tak proste jak mogłoby być i nie zawsze to co powinni triumfuje.

 

Niekiedy dużo nie potrzeba by plany uległy zmianie, gwałtownej i niespodziewanej. Zła pogoda, niewłaściwy skręt, przyzwyczajenie albo zupełnie inny powód kieruje ludzi w stronę pensjonatu, ukrytego w lesie przed nieprzyjaznymi podmuchami mroźnego wiatru i  światem. Łatwo ulec czarowi rzucanymi przez sławę, uznanie i wiwat tłumów są jak narkotyk, tak samo działają na człowieka odurzająco. Jednocześnie to co nie tak dawno było ważne schodzi na dalszy plan, przestaje się liczyć, pomimo, iż powinno być jeszcze mocniej docenione. Jak długo da się żyć przeszłością? Kiedy nadejdzie momenty na słowo „stop” i „koniec”? Czy będzie jeszcze do czego wracać? Czy można oprzeć się swojej naturze i nadarzającej się okazji? W końcu marzenia da się odłożyć na później, a liczy się niespodziewana okazja, nie jest istotne co ma u swego źródła. Wyrzuty sumienia? To już sprawa kogoś innego, najważniejsze jest tu i teraz, nawet gdy cena jest dla kogoś ostateczna. Dobro ma wiele twarzy, niektóre z nich widoczne są od razu, inne rozpoznaje się dopiero po czasie, bywa i tak, że trzeba przypomnieć sobie jak ono wygląda …

 

Czternaście opowiadań, w których Święta stanowią punkt wyjścia, lecz przewidywalne wydawałoby się fabuły już na samym początku sygnalizują, że nic nie będzie tak proste jak można by przypuszczać. Grono pisarek i pisarzy przedstawiło czytelnikom świąteczny czas przez pryzmat zaskakujących historii, niekiedy wydających się w pierwszej chwili dalekich od sielskiej, grudniowej, atmosfery. Tytułowy pensjonat staje się miejscem, gdzie do głosu dochodzą skrywane emocje, pojawiają się słowa, wydające się być dawno zapomnianymi, ale także przeszłość daje o sobie znać oraz prawdziwa natura człowieka wyłania się spod noszonej maski. Kilkanaście bohaterów, o obliczach zmiennych jak pogoda w górach, mających za sobą coś co skierowało ich na leśną drogę, prowadzącą wprost do punktu, gdzie mogą liczyć na dobre słowo, schronienie i ciepło, ale czy wykorzystają szansę od losu? Nie wszyscy są aniołami, niektórzy zagubili się na życiowych ścieżkach i nie dostrzegli sygnałów ostrzegawczych, inni wykorzystują nadarzające się okazje. Każdy gość to osobny rozdział zupełnie odmiennej od zwyczajowych świątecznych opowieści. Kto tego potrzebuje dostaje pomocną rękę, lecz czasem zwycięża mroczniejsza strona ludzkiej natury. „Pensjonat pod Świerkiem” jest zbiorem opowiadań, w jakich magia Świąt czasem otula nas jak ciepły koc i pojących nas wiarą w dobro, a czasem pokazującym w przewrotny sposób, że zło bywa głębiej zakorzenione i atakuje bez względu na okoliczności …