"Oblicza księżyca" Nina Nirali (4GENERATIONS)

Zapewne zgodzicie się ze mną, że książki mogą i niejednokrotnie stają się motywacją do wielu zmian w naszym życiu. Często bowiem w historiach, o których czytamy na ich kartach, odnajdujemy cząstkę siebie i własnych życiowych przeżyć. Takie książki cenię sobie najbardziej i po takie sięgam najczęściej. Dziś przychodzę do Was z recenzją niezwykle wartościowej i poruszającej pozycji autorstwa Niny Nirali „Oblicza księżyca”, która,jestem tego pewna doda sił wielu kobietom. A dlaczego? O tym już za chwilę.
 
„My kobiety, mamy w genach pragnienie uszczęśliwiania wszystkich wokoło. To jest silniejsze od nas. Instynkt żony i matki każe nam się podporządkować... Czasami już samo pragnienie bycia kochaną staje się toksyczne".
Mówi się, że my kobiety jesteśmy strażniczkami domowego ogniska. I według mnie coś w tym jest. Bo czyż większość z nas nie pragnie założenia szczęśliwej, kochającej się rodziny, w której będziemy mogły kochać i dbać o naszych bliskich ciesząc się ich szczęściem. Jest to, jak najbardziej naturalne pragnienie pod warunkiem, że w darzeniu do zapewnienia szczęścia swojej rodzinie nie zapominamy również o sobie, swoich potrzebach i pragnieniach.
 
Przekonała się o tym bardzo boleśnie główna bohaterka powieści Ranya Patel. Młoda kobieta jest Hinduską pochodzącą z bogatej rodziny prawniczej. Mimo że rodzice pozostawiają córce na wiele swobody odnośnie do wykształcenia i innych aspektów życia, w których inne młode Hinduski swobody tej nie mają, to jednak zgodnie z tamtejszymi zwyczajami Ranya wstępuje w aranżowany związek małżeński. Nie jest to dla niej jednak problemem, ponieważ mężczyznę, z którym ma dzielić życie, od dawna darzyła skrywanym uczuciem. Wierzy, że wspólnie z Mohitem, bo to o nim mowa będą wiedli szczęśliwe życie pełne miłości, której ona tak bardzo pragnie. Niestety tuż po zakończeniu ceremonii ślubnej i przekroczeniu progu domu małżonka zrzuca on maskę, za którą przez cały czas skrywał swoje prawdziwe oblicze i staje się bezdusznym tyranem. Przemoc psychiczna i fizyczna z jego strony staje się codziennością naszej bohaterki. Bardzo szybko przestaje ona mieć nadzieję, że cokolwiek jeszcze może się zmienić w jej życiu. Zastraszona, poniżana i upokarzana godzi się na życie w piekle za zamkniętymi drzwiami własnego domu, poświęcając się dla dobra innych. Kiedy czuje, że już dłużej nie zniesie tyranii kata, z którym żyje pod jednym dachem, pragnie śmierci, w której widzi jedyny dla siebie ratunek. Jednak jak się przekonacie, los postanawia dać jej szansę zawalczenia o siebie i upragnioną wolność.  To, co dzieje się później niech zostanie tajemnicą do momentu, aż sami sięgniecie po książkę. Powiem tylko, że od tej chwili na zawsze umiera Ranya, a świat poznaje niezwykle piękną, pewną siebie kobietę, która, aby móc w pełni cieszyć się nowym życiem, chce, aby sprawiedliwości stało się zadość. Ale jak to, w życiu bywa, zemsta zawsze zbiera swoje ofiary także w niewinnych. Jaka tym razem będzie jej cena? Przekonajcie się sami.
 
„Oblicza księżyca” to książka, pod której jestem ogromnym wrażeniem. Perypetie głównej bohaterki z jednej strony są bardzo wstrząsające i poruszające, z drugiej zaś mogą wydawać się nierealne. Jednak według mnie istotą całej tej historii, jest to, aby pokazać, że nie należy bać się walczyć o swoje prawo do szczęścia i poszanowania godności. Nikt nie ma prawa traktować nas przedmiotowo, jako narzędzia do zaspokajania swoich potrzeb i chorych rządź. Autorka chce również pokazać nam, że jeśli tylko znajdziemy w sobie determinację, siłę i odwagę na pewno znajdą się ludzie, którzy nam pomogą rozpocząć nowe lepsze życie i uwierzyć w siebie.
Nasza bohaterka spotkała na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi, którzy pomogli jej na nowo uwierzyć we własną wartość, odzyskać godność, a przede wszystkim poznać piękno prawdziwego uczucia i  odkryć w sobie zatraconą w toksycznym związku kobiecość i wewnętrzną siłę.
„...należy kochać, jednak kiedy kochamy innych ludzi, nie możemy rezygnować z nas samych, przestać siebie kochać i szanować...”
To, co jest w tej książce niezwykłe to, dziejąca się niemalże na naszych oczach przemiana głównej bohaterki. Miała ona to ogromne szczęście poznać wspaniałą kobietę, która nie tylko dała jej możliwość rozpoczęcia zupełnie nowego życia, ale przede wszystkim pokazała, jak wyegzekwować od mężczyzn, aby nas szanowali i doceniali. Sprawiła także, że ujrzeliśmy szarą myszkę przeistaczającą się w pumę, która bierze życie we własne ręce.
 
Moi kochani już od pierwszych zdań tej książki widać, że autorka włożyła w jej napisanie mnóstwo pracy i serca. Podjęcie się tak trudnego tematu, jakim jest przemoc domowa, nienawiść, upokorzenie, poniżenie i upodlenie z rąk tego, który powinien nas kochać, szanować i zapewnić nam bezpieczeństwo na pewno nie było łatwe, więc tym bardziej jestem wdzięczna Ninie Nirali za cały trud, przypuszczam, że głównie emocjonalny, który włożyła w napisanie tej książki. Chcę wierzyć i wierzę mocno w to, że każda kobieta, która zdecyduje się poznać tę opowieść, a również jest ofiarą przemocy domowej, dzięki tej lekturze zobaczy światełko w tunelu beznadziei i rozpaczy, a co za tym idzie, odważy się poprosić o pomoc. Na końcu książki odnajdziemy dane kontaktowe do instytucji, które takowej pomocy nam udzielą.
 
„Oblicza księżyca” to książka, którą czyta się z ogromnym przejęciem i zaangażowaniem. Lektura dostarcza nam mnóstwa silnych emocji, które nie pozwalają  pozostać obojętnym na brutalność, której doświadczyła bohaterka. Na pewno nie jest to książka, którą da radę przeczytać każdy. Zdecydowanie na tego typu książkę trzeba się odpowiednio przygotować i mieć świadomość tego, że po jej przeczytaniu jeszcze przez długi czas będą towarzyszyć nam bardzo silne emocje. Nie zmienia to jednak faktu, że z całego serca polecam Wam tę wspaniałą opowieść o miłości, nienawiści i pragnieniu wolności.

"Dziewczyna z ogrodu" Anka Sangusz (wyd. YACZYTAM)

Samotność rzadko kiedy przynosi szczęście, zbyt często jest wyborem, który przynosi odrobinę spokoju i pozwala na odsunięcie od siebie, chociaż na chwilę, od tego, co rani. Ten kto narusza granice samotni nie jest witany z otwartymi ramionami, bo nie jest łatwo zaufać drugiej osobie. Jednak gest za gestem, od słowa do słowa, uchyla się furtka do umysłu i serca, ale gdy otworzy się na oścież trzeba uważać by nierozważnym krokiem nie zatrzasnęła się, raniąc boleśnie obie strony …
 
Być po prostu sobą wcale nie jest tak łatwo, cena za to bywa bolesna i męcząca, a ciągła walka wcale nie przynosi satysfakcji. Kama nie chce grać zgodnie ze scenariuszem jaki przygotowała dla niej matka, tamta dziewczyna nie ma w sobie nic z tego, co jest ważne dla niej. Nowy sąsiad zaczyna ją intrygować, lecz wydaje się należeć do całkiem innego świata, ale czy pozory nie mylą? Kacper ma za sobą wiele dramatycznych momentów, czy tylko one złożyły się na to, kim się stał? Tego Kama nie wie, bo chłopak ma swoje tajemnice, a te mogą podkopać zaufanie dziewczyny do niego. Uczucie, które zaczyna kiełkować trafia na podatny grunt, jedno z nich powoli wychodzi ze swej bezpiecznej skorupy, rozwija się pąku w kwiat, drugie natomiast zaczyna stąpać niebezpiecznie granicy, za jaką jest ból i zranione serca. Czy to, co ich łączy jest na tyle silne by stawić czoła nadchodzącym trudnościom? Czasem wydaje się, że odrzucenie będzie łatwiejsze niż prawda … Jednak rzeczywistość nie jest aż tak prosta i przynosi zbyt często coś niespodziewanego, stawiającego pod znakiem zapytania to, co wydawało się prawdziwe i niezwykle silne.
 
Pierwsza miłość to, coś więcej niż tylko uczucia, to prawdziwa rewolucja, której efekty czasem burzą mury, jakie do tej pory dawały schronienie i pozwalały na to, by być po prostu sobą. Anka Sangusz od podszewki pokazuje pierwsze kroki w dorosłym świecie, bez retuszu, bez słodkiej otoczki, ale z wnikliwością uważnego obserwatora, dostrzegającego niuanse emocji. „Niepokorni. Dziewczyna z ogrodu” wciąga już od pierwszych stron, zapowiadając, że czeka nas lektura nieszablonowa, od jakiej oderwać się będzie trudno. Autorka oddała w ręce czytelników historię o młodych ludziach, jacy poznają smak uczuć, lecz i stawić czoła konsekwencjom swoich decyzji, czasem gorzkich i bolesnych. Bohaterowie, prawdziwi, niedoskonali, pełni pasji i próbujący być po prostu sobą opowiadają to, co dla nich jest ważne, odrabiają lekcję z odpowiedzialności oraz uczą się, że świat jest bardziej skomplikowany, a czerń i biel nie są jedynymi kolorami. Anka Sangusz przedstawiła emocji niezwykle prawdziwie, lecz nie poprzestała na tym, pokazała również kulisy oraz otoczenie, bo tak naprawdę dobra powieść to suma detali, będących niczym elementy układanki, jaka dopiero z ostatnim elementem daje całość. „Niepokorni. Dziewczyna z ogrodu” nie jest tytułem jedynie dla wąskiej grupy czytelników, młodsi i starsi znajdą w niej więcej niż satysfakcjonującą lekturę, w jakiej marzenia, rzeczywistość oraz skomplikowana teraźniejszość tworzą intrygującą mieszankę. Jak na premierowy tom przystało wiele jeszcze jest do dopowiedzenia, lecz trzeba przyznać, iż kolejne części zapowiadają prawdziwą burzę, nie jedynie uczuć. Pisarka zaintrygowała, skłoniła do refleksji, lecz przede wszystkim dała czytającym możliwość poznania nietuzinkowych postaci, którzy jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa, a dopiero są na początku drogi by podbić serca czytelników.
 

 

 

"Bezlitosna siła. Saturn" Agnieszka Lingas-Łoniewska (wyd. Burda Książki)

Każdy ma swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, tworzą one łańcuch przyczynowo-skutkowy, czasem stając się ciężarem, powodującym rany i blizny. Jednak można jego poszczególne ogniwa zerwać i połączyć na nowo, dając początek całkiem innemu życiowemu scenariuszowi. Wymaga to ogromnej siły i determinacji oraz przede wszystkim bezlitosnej odwagi.

 

Ubrać maskę wcale nie jest tak trudno, niekiedy okoliczności wymagają by się za nią skryć, ale jej zdjęcie wymaga od człowieka odsłonięcia się. Saturn stoczył wiele walk, zna smak zwycięstwa, lecz ta najważniejsza jeszcze przed nim. Inez jest wojowniczką, chociaż sama nie uważa się za taką. Za sobą ma tragiczne momenty, teraz stara się by to, co wydarzyło się stało historią, chociaż nie tak zapomnieć o niej. Tych dwoje na pierwszy rzut oka zbyt dużo dzieli, on silny, ona delikatna, lecz pozory mogą mylić tak bardzo, że nawet najbardziej zainteresowani nie dostrzegają kim się stali. Czy będzie to być przeszkoda dla ludzi, jacy poznali świat od jego najgorszej strony? Szansa jaką chcą wykorzystać jest dla nich darem od losu, do tej pory raczej dającego im powody do łez i nienawiści niż do szczęścia. To, co najbardziej bolesne ukryte jest dla postronnych, lecz również przed kimś, kto staje się bliski i ważny, swoje blizny Inez uważa za piętno, a jak je przyjmie Konrad? Na ringu wie jak walczyć by zwyciężyć, ale życie jest o wiele bardziej skomplikowane. Ten pojedynek już trwa kilka rund, najważniejszy będzie jej finał … Czy wygrana będzie miała słodki smak?

 

"Bezlitosna siła" jest prawdziwie bezlitosna dla czytelnika, a trzeci tom wprost zwala z nóg. Dramat, humor i ogromna dawka emocji nie pozwalają na czytanie na raty, bo w jakiej chwili by nie chcieć przerwać lekturę to i tak nigdy nie ma odpowiedniego momentu. Saturn i Inez są jeszcze mocniej poturbowani przez swoją przeszłość, szczególnie dla dziewczyny jest ona wciąż aktualna. Tym razem blizny są aż za bardzo widoczne, a o  tym, co było nie da się nawet na chwilę zapomnieć, nadzieje na jaśniejszą przyszłość są duszone w zarodku. On dostał szansę dzięki bliskim, ona sama wydarła ją losowi, ale ich przeszłość wciąż dochodzi do głosu. Każda część "Bezlitosnej siły" jest osobną mroczno-bolesną historią, lecz opowieść o tej dwójce ma najwięcej w sobie ran i piętn, w niej widać ile bólu człowiek może znieść i jak łatwo zniszczyć kogoś oraz jak trudno wydobyć się z życiowego bagna. Poszczególne tomy są jednocześnie odrębnymi fabułami, ale również fragmentami większej całości, bolesnymi i z wieloma dramatycznymi momentami oraz przeszłością, która w mniej lub bardziej widoczny sposób naznaczyła postacie. Wydaje się, że bohaterowie „Saturna” poznali ciemna stronę rzeczywistości o wiele mocniej niż wcześniejsze postacie. Konrad przeszedł długą drogę, wszedł równie młodo w świat dorosłych jak jego przyjaciele, ale jego motywy były o wiele mniej niewinne, chociaż z drugiej strony chronił kogoś ważnego dla siebie, ale cena za to była wysoka. Inez jest bohaterką, mającą za sobą więcej niż tragiczne chwile, ma w sobie siłę, pisarka pokazała od przysłowiowej podszewki co oznacza walka o siebie i ile kosztuje zdobycie "normalnej" przyszłości. Agnieszka Lingas-Łoniewska nie ukrywa trudnej prawdy, nie koloryzuje rzeczywistości, przedstawia brutalnie szczerze te życiowe szczegóły, które najbardziej ranią, ile kosztują błędy i jak wysoka jest cena za ich naprawienie. Oboje mają przed sobą zakręt przed ostatnią prostą ku przyszłości, o jakiej kiedyś tylko marzyli skrycie. Warto zauważyć, że „Bezlitosna siła” to nie tylko mocno zarysowane postacie męskie, lecz także kobiece. Autorka pokazała, że te ostatnie są silniejsze i dzielą się tą siłą z mężczyznami, na których im zależy, dostrzegają w nich to, co oni odsuwają od siebie, dają im możliwość spełnienia marzeń i stania takimi ludźmi jakimi bali się nawet przypuszczać, iż mogą być.

 

 

 

"Nasze jutro" Anna Szafrańska (wyd. NieZwykłe)

Powiedzieć sobie, że trzeba przestać kochać wcale nie jest takie trudne, to jedynie słowa, boleśnie raniące, zapadające głęboko w głowę i serce, lecz tylko zbiór liter. O wiele trudniej przestać myśleć o ukochanej osobie, nie tęsknić, nie wspominać wspólnych chwil, nie pragnąć dotyku i obecności … Czas rzadko kiedy goi rany, a jeśli jest na tyle łaskawy pozostawia po nich głębokie blizny, które najmniejsza nadzieja otwiera na nowo. Miłość, tylko i aż tyle, niekiedy niepozorna, ale mająca zawsze ogromną siłę, która popycha ludzi do przekraczanie granic, tych nienaruszalnych również.

 

Rozdroże jest bardzo samotnym miejsce, chociaż ma się wrażenie, że przebywa się w nieznośnie hałaśliwym tłumie, nawet gdy jest to kilka bliskich osób. W najgorszych momentach Łucja i Daniel mogli liczyć na rodziców, ale teraz nadszedł moment kiedy sami muszą podjąć kolejne, ważne, decyzje, to, o czym próbowali zapomnieć wciąż jest aktualne i równie skomplikowane jak wcześniej. Czy ta dwójka ma szansę na spełnienie marzeń? Rzeczywistość przynosi z sobą nie tylko szczęśliwe chwile, ale i wiele przykrości, jakie zatruwają wszystko co dawało chociaż odrobinę radości. Daniel zawsze czuł się odpowiedzialny za Łucję, teraz już wie jaki to ciężar, słodki, lecz i wymagający od niego podjęcia wyborów, jakie zmienią wszystko. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że to, czego pragnie nie jest tak oczywiste i wymaga odpowiedzi na trudne pytania. Czy oboje będą gotowi to, co ich czeka? Miłość bywa życiowym egzaminem i łatwo go oblać, natomiast rzadko jest szansa by go poprawić …

 

Po przeczytaniu „Naszego wczoraj” pozostał zachwyt i niedosyt, bo opowiedziana historia domagała się poznania od razu jej dalszego ciągu. Pierwsza część postawiła bardzo wysoko poprzeczkę i tym samym Anna Szafrańska rzuciła wyzwanie sama sobie. Jaki jest jego wynik? Powiedzieć, że zwycięski, to tak jakby nic nie powiedzieć, mogłoby się wydawać, iż tak wiele zostało już powiedziane, a emocje bohaterów i czytelników sięgnęły zenitu, lecz to była dopiero rozgrzewka przed drugim tomem. „Nasze jutro” jest podróżą dwojga ludzi w dorosłość, z ogromnym znakiem zapytania w postaci miłości, z gatunku tych, które zapuszczają korzenie w sercu oraz umyśle raz na zawsze i trwają w nich bez względu na przetaczające się uczuciowe huragany, dobre rady oraz raniące czyny. Bohaterowie balansują na cienkiej linie nad przepaścią, jaką jest egzystencją w samotności i w zawieszeniu pomiędzy rozpaczą za tym co, było dane na moment i wydaje się już nigdy nieosiągalne. Podobna  nadzieja odchodzi ostatnia, więc podczas czytania trzyma się kciuki nieustannie, a główni aktorzy dramatu dostarczają nieustannie powodów by im kibicować i równocześnie obserwować od podszewki jak skomplikowana może być miłość. Anna Szafrańska odsłania kulisy uczucia, będącego jednocześnie najsłodszym i najbardziej gorzkim, robi to z wirtuozerską precyzją, tak, że czytający ma wrażenie, iż czas się zwolnił i liczy się jedynie historia Łucji i Daniela. Zakazana i piętnowana miłość jako fabuła okazała się strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza kiedy opowiadana jest przy pomocy bohaterów, pełnych pasji i emocji, wyrazistych, nieoczywistych i przede wszystkim wrażliwych i do bólu rzeczywistych. Trudno rozstawać się z nimi, gdyż szybko stali kimś więcej niż tylko jeszcze jednymi książkowymi postaciami, o jakich zapomina się wraz z przeczytaniem ostatniej kartki. Na uwagę zasługuje również poprowadzenie akcji tak, że nie dostrzega się stron, lecz na pierwszym planie pozostaje dramat zakazanego uczucia, raniącego, jedynego w swoim rodzaju, rozniecającego płomień, który swoją temperaturą ogrzewa oraz rani jednocześnie nigdy nie gasnącego.