• Skocz do głównej treści strony
  • Skocz do menu nawigacyjnego i logowania

Nawigacja i wyszukiwanie

Nawigacja

  • Wywiady
  • Recenzje
  • Patronaty
  • O książkach, autorach i nie tylko...
  • Spotkania autorskie
  • Redakcja

Szukaj

Click for: Promotional Hats
Jesteś tutaj: Home

Filmowe CPA

Przeglądaj

  • Aktualności
  • Recenzje
  • Wywiady
  • Patronaty
  • O książkach, autorach i nie tylko...
  • Spotkania autorskie
  • Konkursy
  • Blog
  • Partnerzy
  • Pliki do pobrania
  • Redakcja
  • Wasza twórczość
  • Mapa strony
  • Polityka prywatności

Ostatnio komentowane

  • Patronat naszego portalu - "Wspomnienia w kolorze sepii" Anny J. Szepielak. Wydawnictwo Nasza Księgarnia. (15)
  • Wywiad z Karoliną Wilczyńską, autorką m.in. "Anielskiego kokonu" (46)
  • Wywiad z Marią Ulatowską, autorką m.in. "Kamienicy przy Kruczej" (48)

Odwiedza nas

Odwiedza nas 64 gości oraz 0 użytkowników.

Danuta Pytlak "Medalion szczęścia" (Zysk i S-ka)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: wtorek, 08, wrzesień 2015 22:57

„Medalion szczęścia” jest drugą powieścią autorstwa Danuty Pytlak. Pierwszą powieścią, „Babie Lato”, podbiła serca czytelniczek. „Medalionem szczęścia”, te które po niego sięgną, zawojuje. Po raz kolejny w bardzo mądry i błyskotliwy sposób pokazuje co w życiu jest najważniejsze - rodzina, przyjaciele i miłość.

 Medalion szczęścia jest historią Urszuli Ornatowicz, czterdziestoletniej singielki, którą poznajemy w momencie kiedy powoli zadomawia się w odziedziczonym  dworku, gdzieś pod Warszawą. Samą Urszulę fakt otrzymania domu zaskoczył, gdyż z poprzednią właścicielką - ciotką Gabrielą kontaktu nie utrzymywała przez praktycznie całe swoje życie. Nie zamierza jednak zrezygnować z możliwości zamieszkania w nim, pomimo usilnych nacisków ze strony ojca. Pamięta przebłyski z dzieciństwa, kiedy przyjeżdżała z rodzicami na niedzielne obiady do ciotki, jednak wizyty te zakończyły się w pewnym momencie, czego niewątpliwą przyczyną była niechęć, jaką matka Urszuli darzyła Gabrielę. Kontakt został zerwany. Dom, który postawiony został na początku XVIII wieku, przez wyklętą protoplastkę tej gałęzi Ornatowiczów - Konstancję, jak później się okazuje skrywa w sobie skarby mniejszej i większej wartości, oraz niejedną tajemnicę, które to Urszula odkrywa zupełnie przez przypadek. Przez jeden taki skarb - naleweczkę wiśniową trafia do szpitala, gdzie pod opiekę przystojnego lekarz hiszpańskiego pochodzenia Jose Martineza oddaje ją wierna, znana jeszcze z piaskownicy przyjaciółka Baśka. Jak się później okazuje, Jose w sposób czarujący zaopiekuje się nie tylko skaleczoną nogą głównej bohaterki.

Jedno głupie zdanie może zniszczyć wieloletnią przyjaźń, szczególnie jak między dwie baby, chłop stanie. Wypadki i przypadki jakie napotkała na swojej drodze Urszula, oraz fakt, że ojciec ponownie się zakochał i szykuje się do ożenku, sprawiły że bohaterka krok po kroku odkrywa w sobie coraz większe zainteresowanie własnymi korzeniami, historią rodu i faktem, że gdzieś na Litwie żyją jeszcze dalecy kuzyni. Wszystkie mniejsze i większe dramaty doprowadzą ją do odkrycia największego z sekretów, który od pokoleń kobiety z rodu Ornatowicz przekazywały sobie w dosyć niekonwencjonalny sposób.

Sposób przedstawienia głównej bohaterki i jej losów, początkowo przywodzi na myśl, że to kolejna książka, którą zdominują romanse i miłostki głównej bohaterki. Nic bardziej mylnego. Owszem, główna bohaterka i osoby z jej otoczenia doświadczają miłości, jednak nie takiej szczenięcej, jaką spotykamy w 75% czytanych powieści, ale z dojrzałą wersją tego magicznego uczucia. Nie jest to typowe babskie czytadło, ale zdecydowanie miła lektura na wolny wieczór. 

Zupełnie jak w „Babim Lecie” autorka w bardzo subtelny sposób pokazuje, że najważniejsza w życiu człowieka jest rodzina i miłość. To w jaki sposób odnosimy się do historii swoich rodzin, a nierzadko wręcz rodów, sprawia że uzmysławiamy sobie, iż czasami warto usiąść i popytać rodziców, dziadków czy nawet dalszą rodzinę o wcześniejsze pokolenia.

Dodaj komentarz

Agnieszka Tomczyszyn "Ezotero. Córka wiatru" (Wyd. MG)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: piątek, 04, wrzesień 2015 09:23
Autor: Katarzyna Pessel

Tajemnica zawsze była w życiu Latte, towarzyszyła jej odkąd pamiętała. Początkowo w ogóle nie dawała o sobie znać, po prostu istniała tuż obok, stanowiła codzienność. Tak samo jak omijanie tematu przeszłości i ucinanie od razu wszelkich rozmów o tym co kiedyś miało miejsce. Dlaczego Fi nie chce wracać do czasów sprzed narodzin swej córki? Latte bardzo chciałaby więcej wiedzieć o swej matce i żyć tak jak jej rówieśnicy. Lata mijają, lecz ich egzystencja wciąż podąża utartą ścieżką, nadal przeszłość stanowi tabu, tak jakby najbardziej liczyło się tu i teraz. Każdy kto mógłby zakłócić ten rytm traktowany jest jak intruz, chociaż dziewczyna tego nie rozumie, nie sprzeciwia się. Pewne wydarzenie zakłóca ten rytm, burząc spokój i jednocześnie budząc w Latte chęć sprzeciwu wobec sposobu życia. Czy nadszedł czas na żądanie odpowiedzi na pytania, które wciąż zadaje sobie dziewczyna? A może należy samemu zlikwidować znaki zapytania? Kiedy nadejdzie odpowiedni moment by wyjść z kokonu stworzonego przez Fi? Dlaczego sprzeciwia się ona by córka podążyła drogą podobną do tej, jaką wybrali jej przyjaciele? Przed czym chce ją chronić lub może raczej od czego odsunąć? Latte nie jest już dzieckiem, dokonuje własnych wyborów, ale czy słusznych?

 

Przeszłość dla wielu jest niewiadomą, czasem odkrycie sekretów z nią wiążących się jest jednoznaczne z poznaniem całkowicie odmiennej twarzy bliskiej osoby. Czy kilka słów wystarczy by zburzyć budowany przez wiele lat mur? Zagadka Fi ma całkowicie inne rozwiązanie niż ktokolwiek się spodziewał. Czy będzie to punkt zwrotny w życiu jej córki? Latte musi stawić czoła niezwykłemu spadkowi i swej przyszłości, w jakiej może główną rolę odegrać magia. Świat okazuje się bardziej skomplikowany niż przypuszczała, teraz od niej zależy tak wiele. Dobre rady i wskazówki często są pomijane, lecz czasem w najmniej spodziewanym momencie kierują człowieka we właściwym kierunku.

 

Opowieść z pogranicza baśni, fantastyki, z mocno zaznaczonym obyczajowym wątkiem i kryminalną tajemnicą w tle zaostrza szybko apetyt na więcej, co dla autora może być nie lada wyzwaniem. Każdy z tych elementów najczęściej stanowi w pojedynkę motyw książki, więc gdy zostają zebrane w jedną historię oczekiwania są tym większe. Jaka jest historia skryta pod tytułem "Ezotero. Córka wiatru"? Na pewno nieszablonowa, zaskakująca oraz intrygująca, może nie dla każdego, lecz dla wielu będzie ciekawą lekturą, po której niewykluczone, że nasuną się refleksje co do roli jaką odgrywamy w życiu swoich znajomych i bliskich. Agnieszka Tomczyszyn połączyła magię i rzeczywistość w bohaterkach, które łączą w sobie dwa odmienne światy - realny z trudnymi relacjami matka-córka oraz sekretny - w jakim każda z nich musiała odkryć co jest dla niej najważniejsze i podążyć za tym, wbrew rozsądkowi, lecz w zgodzie ze swym sercem.

 

 

Dodaj komentarz

Emilia Padoł "Dżentelmeni PRL-u" (Wyd. Prószyński i S-ka)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: poniedziałek, 31, sierpień 2015 11:20

Każda epoka ma swoje ikony, symbole piękna, style godne podziwu i naśladowania, dlatego nikogo nie dziwi, że w szarej PRL-owskiej rzeczywistości znalazły się jednostki nieprzeciętne, błyskotliwe, stanowiące zjawisko i fenomen swoich czasów.

„Dżentelmeni PRL-u” to najnowsza publikacja Emilii Padoł, w której autorka przedstawia losy dziewięciu gwiazd, dziewięciu mężczyzn o różnych poglądach, życiorysach i osiągnięciach, którzy swoją życiową drogę rozpoczęli w czasie II wojny światowej, tuż po niej, bądź w latach sześćdziesiątych. Leopold Tyrmand, Zbigniew Cybulski, Marek Hłasko, Leon Niemczyk, Daniel Olbrychski, Stanisław Mikulski, Jerzy Zielnik, Andrzej Łapicki i Jan Nowicki niewątpliwie należą do jednostek ambitnych, charyzmatycznych, obdarzonych charakterem i skazanych na sukces. Podążający w różnych kierunkach, a jednak posiadający wspólny mianownik. Ale czy rzeczywiście jest nim status dżentelmena?

Książka afirmuje sylwetki dziewięciu niezwykłych mężczyzn z krwi i kości, którzy oprócz zalet mieli wady, marzyli, ulegali słabościom, używkom i kobietom, a czasem stawali się więźniami własnego wizerunku i popularności. Autorka prezentuje biografie w formie skróconych szkiców wzbogaconych o ciekawostki, anegdoty oraz wspomnienia bliskich, znajomych i rodziny. Pisze o wydarzeniach ważnych, przełomowych, ale też przytacza fakty, których nie znajdzie się w takich opracowaniach jak encyklopedia. I choć nie ocenia i nie krytykuje swoich bohaterów, to też nie wystawia im laurek, tylko stara się odkryć przed czytelnikiem jak najwięcej prawdy.

Emilia Padoł swoją publikację oparła na istniejących już źródłach. Informacje czerpała z wywiadów, książek biograficznych i autobiograficznych, a także wypowiedzi i tekstów innych osób, które o bohaterach jej książki już pisały. I mimo że informacje zawarte w tej pozycji nie są podane do publicznej wiadomości po raz pierwszy, to trzeba przyznać, że autorka połączyła je w bardzo zgrabny sposób tworząc ciekawą, intrygującą, a momentami zaskakującą i zabawną całość, która absorbuje uwagę czytelnika.

„Dżentelmeni PRL-u” to książka, na którą warto zwrócić uwagę, gdyż przedstawieni w niej bohaterowie nie tylko są ciekawymi postaciami, osobowościami, ale też autorami nieprzeciętnych życiorysów. A pisarka prócz posługiwania się piękną polszczyzną wie jak zrobić wrażenie na czytelniku, wzbudzić jego zainteresowanie i przykuć do tekstu. Myślę, że każdy kto chciałby się dowiedzieć jacy naprawdę byli, jacy są znani, lubiani i podziwiani dżentelmeni żyjący w Polsce Ludowej powinien sięgnąć po tę lekturę. Polecam.

Dodaj komentarz

Mila Rudnik "Miłość przychodzi z deszczem" (Prószyński i S-ka)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: wtorek, 25, sierpień 2015 10:00

W życiu są wybory, których nigdy nie powinno się dokonywać i decyzje, których nie powinno się podejmować. Ale nie zawsze możemy pozwolić sobie na taki luksus i czasem ślepy los stawia nas w sytuacjach bez wyjścia, przypominających jazdę ślepą uliczką. I choć wnikliwa analiza argumentów za i przeciw może pomóc w ostatecznym rozstrzygnięciu, to oszacowanie wysokości ceny, jaką przyjdzie nam za dokonane posunięcie zapłacić nie zawsze jest możliwe. Dopiero z biegiem czasu poznajemy rachunek zysków i strat naszych działań.

 

Ania oddała serce Markowi nie pytając o przeszłość i z nadzieją patrzyła w przyszłość, aż do dnia, w którym jej ukochany zginął w wypadku. Miało być pięknie, ślub, wspólne życie, a wystarczyła jedna chwila, by została sama z rozdartym sercem. Praca okazała się idealnym antidotum na ból, ale kiedy po pięciu latach przewrotny los postawił na jej drodze brata bliźniaka Marka – Marcina, „przeszłość” powraca. Lecz czy Ania jest gotowa, by zamknąć ten rozdział swojego życia i przestać  oglądać się za siebie? 

Autorka oparła fabułę książki na fundamentach kłamstwa, które stało się motorem działań bohaterów. Jedna decyzja, małe oszustwo wystarczyły, by życie potoczyło się tak jak nie powinno.  Ale kiedy prawda może zranić wiele osób i odebrać człowiekowi to, co najcenniejsze, egzystencja w kłamstwie i poczuciu winy wydaje się mniejszym złem. Marcin poprosił brata o przysługę, ale czy gdyby wiedział, jak wysoką cenę przyjdzie im za to zapłacić, zdecydowałby się na ten krok? I czy w imię miłości rzeczywiście mamy prawo prosić o wszystko?

Mila Rudnik w intrygujący sposób splata losy bohaterów, by uwikłać ich w trójkąt, którego wierzchołki wyznaczają: miłość, poświęcenie i kłamstwo. Trzy zmienne, a wystarczyły, aby usnuć niebanalną opowieść o skomplikowanych relacjach międzyludzkich i różnych odcieniach życia nasyconą moralnymi dylematami, demonami przeszłości i wyborami między pragnieniami a powinnościami. I choć wszystko zaczyna się i kończy na miłości, to bohaterowie muszą przejść długą drogę zanim zrozumieją, że przed samym sobą nie da się uciec.

Jestem pod wrażeniem kreacji bohaterów i ich losów, tym bardziej, że „,Miłość przychodzi z deszczem” jest debiutem literackim, więc na tym polu autorka nie ma doświadczenia. A mimo to z prostej opowieści stworzyła bardzo emocjonujący obraz, w którym każda postać wiarygodnie odgrywa swoją rolę pozwalając czytelnikowi wczuć się jej w sytuację i zrozumieć motywy działania czy rozterki. Autorka w bardzo plastyczny sposób pokazuje jak łatwo wpaść w spiralę kłamstw i zagubić swoje życie. 

Mila Rudnik posługuje się swobodnym i lekkim stylem, wie jak rozbudzić ciekawość karmiąc odbiorcę strzępami informacji, niedopowiedzeniami i dając przesłanki, że „coś” wisi w powietrzu. I mimo że bieg wydarzeń jest przewidywalny, a zakończenie nieuniknione, to obserwacja zmagań bohaterów dostarcza różnorodnych wrażeń i emocji. 

 

Mnie „Miłość przychodzi z deszczem” porwała i bardzo przyjemnie spędziłam czas w jej towarzystwie. W moim odczuciu jest to literatura kobieca, na którą warto zwrócić uwagę. Lekka, a jednocześnie dotykająca bardzo delikatnej materii i uświadamiająca, że bardzo łatwo jest zrobić o jeden krok za daleko, a powrót ze źle obranej drogi może być bardzo trudny, a czasem wręcz niemożliwy. Polecam. 

 

 

Dodaj komentarz

Marta Galewska-Kustra "Z muchą na luzie ćwiczymy buzie" (Nasza Księgarnia)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: poniedziałek, 24, sierpień 2015 09:12

Książeczka „Z muchą na luzie ćwiczymy buzie, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci” ukazała się w ramach serii „Uczę się: mówić, wymawiać, opowiadać”, której koncepcja oraz opracowanie logopedyczne i pedagogiczne są zasługą d. n. hum. Marty Galewskiej-Kustry. Autorka jest logopedą, pedagogiem dziecięcym, pedagogiem twórczości, adiunktem w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie. Specjalizuje się przede wszystkim w terapii opóźnionego rozwoju mowy i zaburzeń artykulacji. Jest współtwórczynią publikacji „Wierszyki ćwiczące języki” oraz członkinią Polskiego Towarzystwa Logopedycznego.

W opowieści o perypetiach muchy Fefe zawarte zostały zadania do wykonania dla dzieci i wskazówki dla rodziców. Ćwiczenia logopedyczne „oprawione” w zabawną fabułę, szkoda jednak, że nie wierszowaną, nabrały atrakcyjniejszej formy. O wiele przyjemniej gimnastykować aparat artykulacyjny, gdy trzeba np. wydawać odgłos zachwytu nad samochodem owada (”Oooo!”), uciekać ze strachu przed psem („Aaaa!”), naśladować jedzenie krówek „mordoklejek”, czy „cmokać” zastanawiając się jednocześnie, dokąd mucha mogłaby wybrać się na randkę ze swoim adoratorem. Ćwiczenia są proste i znane, ale bez nich trenowanie popranej wymowy byłoby niemożliwe. Dzięki Fefe staje się to łatwiejsze i przestaje być nudne. Jej przygody, choć dość absurdalne, są dla dzieci ciekawe i zabawne. Odtąd nikt już na widok muchy nie powie „a, fe!”, bo może to właśnie bohaterka niniejszej historyjki…

„Z muchą na luzie…” to dobra pomoc dla rodziców, dbających o rozwój mowy swojego dziecka. To kolejna pozycja do wspólnego czytania i wspólnej zabawy. Litery są dość duże, niektóre zwroty, zdania pogrubiono. W dymkach zamieszczono polecenia dla dzieci i wyjaśnienia dla dorosłych odnośnie celu danego ćwiczenia i sposobu poprawnego wykonania. Są to treści podane przejrzyście i przystępnie.

Książeczka jako pomoc logopedyczna przyda się także w przedszkolach i poradniach pedagogicznych. Oprócz walorów edukacyjnych ma także estetyczne. Została ładnie i starannie wydana, w twardej oprawie. Zilustrowała ją Joanna Kłos, która studiowała na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, dyplom obroniła w Pracowni Projektowania Plakatu, kilkanaście lat pracowała jako grafik, prowadzi pracownię lalek Romaszop. Ilustracje w jej wykonaniu są delikatne, jasne, akwarelowe, namalowanym postaciom nie można odmówić uroku.

 „Z muchą na luzie ćwiczymy buzie” to znakomita publikacja edukacyjna zachęcająca do rodzinnego treningu logopedycznego, do wspólnego czytania, opowiadania, oglądania i odpowiadania na pytania. Przeznaczono ją dla dzieci w wieku przedszkolnym. 

 

Dodaj komentarz

Anita Graboś "Wyspy" (Nasza Księgarnia)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: piątek, 21, sierpień 2015 10:22

„A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź...” – do tej prośby słowami wiersza Gałczyńskiego dołączam następującą uwagę: tylko nie zapomnij zabrać z sobą kredek i flamastrów. Przydadzą się bardzo, ponieważ Anita Graboś przygotowała książkę do kolorowania dla wszystkich od lat 5 do 105, a jej głównym motywem uczyniła archipelag na Bardzo Spokojnym Oceanie, zamieszkany przez ludzi, którzy uwielbiają spędzać czas w bibliotekach popijając różaną herbatę. Każda przeczytana książka sprawia, że powstaje nowa wyspa-marzenie.

Na kolejnych kartach poznajemy tajemnice wysp, oglądamy tamtejszą roślinność, sposoby podróżowania mieszkańców, świąteczne dekoracje, plan miasteczka, czy wnętrza mieszkań. Autorka wykreowała fantastyczny świat, nieco oniryczny, bajkowy. Zaprosiła nas do współtworzenia „Wysp” poprzez nadawanie barw poszczególnym obrazkom. Zachęciła do rozwijania wyobraźni, wymyślania opowieści na podstawie rysunków.

Zestaw liczy ok. 30 prac i ma postać bloku rysunkowego o dość sztywnych kartkach, z dodatkową tekturką, służącą jako podkładka do kolorowania. Naprawdę, stół czy biurko nie są już konieczne. Rysunki składają się z bardzo dużej ilości detali, często wręcz mikroskopijnych rozmiarów. Toteż wymagają precyzji kolorowania oraz dobrze zaostrzonej kredki, czy cienkopisu. Trzeba wykazać się dokładnością i cierpliwością, więc niekoniecznie jest to publikacja dla maluchów. Za to dla starszaków, dorosłych, wszystkich marzycieli, pasjonatów kolorowania będzie jak znalazł. Dodatkowo można wykorzystać białe „rewersy” i namalować tam coś według własnych pomysłów, bądź dorysować obok „ciąg dalszy” gotowego obrazka.

Anita Graboś jest absolwentką Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, współpracuje z Galerią Zapiecek. Tworzy oryginalną grafikę ubraniową. Zajmuje się linorytem, rysunkiem, ilustracją książkową, ma w dorobku ok. 30 okładek. Jej twórczość charakteryzują prostota, subtelność, baśniowość.

Kolorowanki dla dorosłych są ostatnio bardzo popularne, wręcz modne. Przez niektórych niesłusznie wyśmiewane, niosą radość i relaks coraz większej liczbie osób. Dobrze, że powstają nowe publikacje, a stoją za nimi polscy autorzy. 

„Wyspy” Anity Graboś to fantastyczna podróż do niezwykłej krainy, przynosząca wspaniałą zabawę i odprężające zajęcie. Chwyćmy więc za kredki i temperówki. Do dzieła!

 

Dodaj komentarz

Emilia Padoł "Dżentelmeni PRL-u" (Prószyński i S-ka)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: piątek, 14, sierpień 2015 10:59

W kolorowych czasopismach dużą popularnością cieszą się rubryki „z życia gwiazd”, artykuły na temat znanych aktorów, piosenkarzy, sławnych osób ze świata sceny i estrady. Ze sporym zainteresowaniem czytelników spotykają się też biografie, zbiory wspomnień, listów. Literatura faktu świeci triumfy obok wciąż mocno trzymającej się beletrystyki.

W ten „modny” – w dobrym tego słowa znaczeniu - nurt wpisuje się książka Emilii Padoł- dziennikarki i antropolożki literatury. „Dżentelmeni PRL–u” to bliźniacza publikacja odnośnie do „Dam PRL-u”. Tym razem autorka skupiła się na dziwięciu postaciach polskiej kultury, mężczyznach, których charyzma, atrakcyjność, talent, ambicje budziły i chyba nadal budzą podziw. To ikony tamtych czasów. Każdy z nich był dżentelmenem, choć niekoniecznie w tym podstawowym, słownikowym znaczeniu tego słowa. Każdy tkwił w jakiejś sytuacji. Oto mamy zatem barwne portrety dżentelmenów w modzie, opałach, kostiumie, objęciach. A w tych ramach poczytamy o takich znakomitościach jak: Leopold Tyrmand, Zbigniew Cybulski, Marek Hłasko, Leon Niemczyk, Daniel Olbrychski, Stanisław Mikulski, Jerzy Zelnik, Andrzej Łapicki i Jan Nowicki. 

Sporo już o nich wiemy, albowiem wiele na ich temat napisano, o czym świadczą bogate przypisy. Nie każdy jednak dysponuje aż tak pełną wiedzą o ulubionych aktorach, czy pisarzach. Z tej książki może się wiele dowiedzieć, znaleźć fakty, ciekawostki, które go zaskoczą. Np. o tym, dlaczego twarz Hłaski na zdjęciach wykrzywiona jest grymasem, czyj pradziadek był bratem dziadka gen. Jaruzelskiego, kogo szkolili Amerykanie na komandosa, i co się działo w „miasteczku walecznych Asteriksów”. Anegdot jest tu mnóstwo.
Trzeba przyznać, że Emilia Padół niezwykle skrupulatnie przygotowała materiał do swojej książki, którą opatrzyła ponad 700 przypisami, odnosząc się do wywiadów, artykułów prasowych, internetowych, biografii itp. Dla czytelnika będzie to nie tylko źródło wielu informacji o znanych aktorach i pisarzach, ale i przyczynek do rozszerzania ich poprzez sięgnięcie do innych publikacji. 

„Dżentelmeni PRL-u” to zbiór napisanych w lekkim stylu szkiców biograficznych, w których nie znajdziemy sensacji, czy kontrowersyjnych opinii. Autorka opowiada z wyczuciem, humorem, bez oceny i krytyki. Czyni to z klasą, przybliżając czytelnikom osobowości bohaterów, nie przytłaczając zbędną ilością dat i szczegółów. Udało jej się połączyć 9 tak różnych postaci w jednej książce, przedstawić w przyjętym przez siebie aspekcie i pokazać, że są między nimi punkty wspólne. Lektura warta uwagi, pozwalająca spędzić czas w przyjemny i ciekawy sposób.

 

Dodaj komentarz

Jerzy Besala "Alkoholowe dzieje Polski. Czasy Piastów i Rzeczypospolitej Szlacheckiej" (Zysk i S-ka)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: środa, 12, sierpień 2015 09:44

Istnieje wiele efektywnych (a czasem nawet efektownych) sposobów na naukę historii - archeologia eksperymentalna, grupy odtwórstwa historycznego, gry komputerowe, jarmarki. W porównaniu z obecnym stylem przekazywania wiedzy o przeszłości (sprowadzającym się do zestawiania władców i bitew), prawie każda inna metoda będzie czymś ożywczym i ciekawym. W taki nurt mogłyby wpisać się "Alkoholowe dzieje Polski" Jerzego Besali, który w liczącym około 900 stron dziele przedstawił dzieje naszego kraju z perspektywy najpopularniejszej używki świata - alkoholu.

 

Trudno jednoznacznie sklasyfikować książkę Besali. Z jednej strony przypomina klasyczny felieton historyczny (skojarzenia z Pawłem Jasienicą bardzo na miejscu), z drugiej - solidną pracę naukową, wspartą wykazanymi w przypisach źródłami. Autor z łatwością przechodzi od opisów karczemnych pijatyk do spraw wagi międzynarodowej, mieszając styl popularnonaukowy z akademickim. Moim zdaniem to ogromna zaleta ułatwiająca odbiór całości - obawiam się jednak, że specyficzna mieszanka gatunków może zostać potraktowana zupełnie inaczej. Środowisko naukowe łajać pewnie będzie Besalę za zbyt luźne podejście do tematu, a zwykły czytelnik za zbytnią szczegółowość, natłok informacji i efekt psychologiczny wywoływany przez pojawiające się w pracy przypisy.

 

Zakres czasowy książki obejmuje okres panowania Piastów (a także na wpół legendarne początki naszego państwa), złoty wiek Jagiellonów, wolne elekcje, czasy sarmackie i wiek XVIII zakończony rozbiorami Rzeczpospolitej. Autor nie skupia się przy tym na osi czasu znanej z podręczników - często wywód snuje w oparciu o ewolucję konkretnych zjawisk cofając się nawet o kilkadziesiąt lat. To chyba największa zaleta "Alkoholowych dziejów Polski" - konstrukcja uciekająca od bezmyślnego wałkowania historii rok po roku (choć oczywiście ogólne ramy czasowe zostały zachowane), za to oferująca wiedzę skupioną wokół głównych idei omówionych w rozdziałach.

 

Ważną cechą dzieła Besali jest również jego różnorodność. Autor w poszczególnych częściach "Alkoholowych dziejów Polski" opisuje nie tylko drogę danego typu alkoholu na polskie stoły, ale także losy historycznych postaci z perspektywy ich uzależnienia (tutaj polecam świetny fragment poświęcony Bohdanowi Chmielnickiemu) czy regulacje prawne związane z głównym tematem książki (raz są to statuty żołnierskie mające utrzymać trzeźwość w armii, innym razem rozwój norm związanych z wyszynkiem i prawem ważenia piwa). Uwagę zwraca także dobór źródeł - od pamiętników, przez kroniki, wiersze, felietony, aż po bardziej oczekiwane artykuły i monografie naukowe.

 

"Alkoholowe dzieje Polski" czyta się w mgnieniu oka, ponieważ Jerzy Besala posiada wyjątkowy talent do snucia opowieści. Wspominałem już, że potrafi bardzo łato przeskakiwać z tematu na temat - zawsze jednak robi to zachowując odpowiedni związek przyczynowo-skutkowy, dzięki czemu do książki nie wkrada się chaos. Barwne opisy historycznych wydarzeń przeplatane sporą dawką poezji i własnych spostrzeżeń autora w połączeniu z plastycznym językiem i niełatwą umiejętnością twórczego wykorzystania dygresji sprawiają, że dzieło Besali może być pochłaniane w tempie nieosiągalnym dla "zwykłej" pracy naukowej.

 

Zalecałbym jednak odpowiednie przerwy między poszczególnymi rozdziałami, ponieważ natężenie informacji obejmujących około 800 lat naszej historii łatwo może nas oszołomić. Problemem jest także bibliografia - podzielona co prawda na źródła i opracowania, ale ciągle bezużyteczna w sytuacji, gdy chciałbym sprawdzić na przykład pamiętniki przywołane w pracy (teraz niestety muszę przekopać się przez całą listę, aż znajdę interesującą mnie pozycję). Nie są to jednak wady, które w jakikolwiek sposób dyskwalifikowałyby pracę Besali - "Alkoholowe dzieje Polski" są znakomitą lekturą, która do tej dziedziny nauki może przekonać niezdecydowanych, a historykom umożliwi spojrzenie na wiele wydarzeń i postaci z zupełnie nowej perspektywy.

Dodaj komentarz

Więcej artykułów…

  1. Małgorzata Sobieszczańska "Kilka dni lata" (Wydawnictwo Literackie)
  2. Dorota Suwalska "Znowu kręcisz, Zuźka!" (Nasza Księgarnia)
  3. Katarzyna Kwiatkowska "Zbrodnia w szkarłacie" (ZNAK)
  4. Hanna Lis, Paweł Lis "Kuchnia Słowian, czyli o poszukiwaniu dawnych smaków" (Nasza Księgarnia)

Strona 57 z 129

  • Start
  • poprz.
  • 52
  • 53
  • 54
  • 55
  • 56
  • 57
  • 58
  • 59
  • 60
  • 61
  • nast.
  • Zakończenie

Copyright © 2012 Polscy autorzy. Wszelkie prawa zastrzeżone.

biuro rachunkowe opole - tłumacz przysięgły włoskiego Wrocław - masaz Walbrzych - kontenery Strzegom - upadłość konsumencka bielsko - usługi księgowe Świdnica

profesjonalny dobry hosting

Ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
ZAMKNIJ
Polityka Plików Cookies

Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies.
Pliki cookies (tzw. "ciasteczka") stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

Pliki cookies wykorzystywane są w celu:
  1. dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb;
  2. tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości;
  3. utrzymanie sesji Użytkownika Serwisu (po zalogowaniu), dzięki której Użytkownik nie musi na każdej podstronie Serwisu ponownie wpisywać loginu i hasła;
W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: "sesyjne" (session cookies) oraz "stałe" (persistent cookies). Cookies "sesyjne" są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). "Stałe" pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika.

W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies:
  1. "niezbędne" pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu;
  2. pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu;
  3. "wydajnościowe" pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu;
  4. "funkcjonalne" pliki cookies, umożliwiające "zapamiętanie" wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.;
  5. "reklamowe" pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań.
W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej).
Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu.
Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu reklamodawców oraz partnerów.