• Skocz do głównej treści strony
  • Skocz do menu nawigacyjnego i logowania

Nawigacja i wyszukiwanie

Nawigacja

  • Wywiady
  • Recenzje
  • Patronaty
  • O książkach, autorach i nie tylko...
  • Spotkania autorskie
  • Redakcja

Szukaj

Click for: Promotional Hats
Jesteś tutaj: Home

Filmowe CPA

Przeglądaj

  • Aktualności
  • Recenzje
  • Wywiady
  • Patronaty
  • O książkach, autorach i nie tylko...
  • Spotkania autorskie
  • Konkursy
  • Blog
  • Partnerzy
  • Pliki do pobrania
  • Redakcja
  • Wasza twórczość
  • Mapa strony
  • Polityka prywatności

Ostatnio komentowane

  • Patronat naszego portalu - "Wspomnienia w kolorze sepii" Anny J. Szepielak. Wydawnictwo Nasza Księgarnia. (15)
  • Wywiad z Karoliną Wilczyńską, autorką m.in. "Anielskiego kokonu" (46)
  • Wywiad z Marią Ulatowską, autorką m.in. "Kamienicy przy Kruczej" (48)

Odwiedza nas

Odwiedza nas 93 gości oraz 0 użytkowników.

Dariusz Michalski "Trzysta tysięcy gitar nam gra. Historia polskiej muzyki rozrywkowej. Lata 1958-1973." (Wydawnictwo Iskry)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: sobota, 07, luty 2015 09:48

Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte XX wieku to moim zdaniem najlepszy okres w historii muzyki. Buzująca mieszanka rock n' rolla, bluesa, folku, jazzu, wszelkiej maści muzyki progresywnej i psychodelicznej. Żaden inny czas nie był dla muzyki rozrywkowej (popularnej, młodzieżowej) tak łaskawy. Ostatecznie to z tych właśnie lat pochodzą legendy - The Rolling Stones, The Beatles, Elvis Presley, The Shadows. Wbrew temu co mogłoby się wydawać, w Polsce tego okresu także wiele się działo. "Trzysta tysięcy gitar nam gra" jest zapisem fascynującej przygody, jaką przebyli nasi rodacy od początkujących chałturników po gwiazdy rocka zapełniające swoją obecnością stadiony.

 

Książka skonstruowana jest w formie specyficznej encyklopedii. Całość podzielono na tematyczne rozdziały opisujące historię konkretnych zespołów i lokalnych scen muzycznych (doskonale opisanych!) oraz inną tematykę, jak chociażby rozwój radia i telewizji z punktu widzenia rodzimego big beatu. Szczegółowemu opracowaniu towarzyszy ogromna liczba fotografii z różnych okresów historycznych (także po 1973 r.), teksty piosenek i notki biograficzne. Bardziej więc niż encyklopedię, dzieło Michalskiego przypomina zbiór muzycznych felietonów najwyższej próby i smaku.

Tak szczegółowe opracowanie nie byłoby możliwe, gdyby nie wyjątkowa historia jego autora. Dariusz Michalski w środowisku dziennikarstwa muzycznego zasłynął prowadzeniem rubryki "Metronom" w "Sztandarze Młodych", tworzył także programy telewizyjne i radiowe poświęcone gitarowemu graniu. W stałym kontakcie z większością (no, przynajmniej dużą częścią) opisywanych przez siebie twórców, Michalski dysponuje nieprzebranym materiałem archiwalnym, z którego można by pewnie zrobić kolejne kilka tomów historii polskiego rocka.

"Trzysta tysięcy gitar..." jest trzecim tomem "Historii polskiej muzyki rozrywkowej". Tomem opisujący najlepszy na świecie, a według niektórych i w Polsce, okres w historii muzyki popularnej. Jako człowiek urodzony na przełomie PRL i III RP zainteresowany w jakimś stopniu rodzimą muzyką, kojarzyłem Czerwone Gitary, Breakout czy Niebiesko-Czarnych. Nigdy jednak nie zrozumiałem, skąd się wzięły te i inne zespoły, co reprezentowały i jakie cele sobie stawiały. Aż do teraz. Dzięki tytanicznej pracy autora każdy, kto przeczyta recenzowaną książkę nie tylko pozna od podszewki polski rock n' roll, ale zakocha się w nim bezwarunkowo.

 

Ma bowiem Dariusz Michalski talent, którego pozazdrości mu każdy dziennikarz lub osoba do tego miana aspirująca. Potrafi kompleksowo przedstawiać linię historyczną danego zagadnienia, przy okazji obrazując związki przyczynowo-skutkowe między tym, a innymi tematami. Skutecznie dywersyfikuje monotonię swojego wywodu wplatając do niego cytaty, teksty piosenek i osobiste wspomnienia lub opinie. Posługuje się wreszcie wyjątkowo plastycznym słownictwem, przez co nawet dłuższe bloki tekstu brzmią jak fascynująca gawęda przy ognisku.

 

"Trzysta tysięcy gitar nam gra" to pozycja obowiązkowa. Nie tylko dla miłośników muzyki lat sześćdziesiątych i dobrej dziennikarskiej roboty. Książka Michalskiego to także obraz specyficznych czasów, sposobu działania ówczesnego przemysłu rozrywkowego i wpływu państwowej cenzury na kulturową działalność pokoleń Polaków. Jeśli nie dane Wam było tańczyć do pierwszych rock n' rollowych występów naszych rodaków, Dariusz Michalski skutecznie wprowadzi Was w tamten niesamowity klimat.

Dodaj komentarz

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia." (Wydawnictwo Novae Res) przedpremierowo

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: piątek, 06, luty 2015 10:00

Zuzanna – pierwszy tom trylogii Szukaj mnie wśród lawendy ukazał nowe literackie oblicze Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. To prawdopodobnie jej „najłagodniejsza” i najbardziej krzepiąca powieść. Drugi tom chorwackiej trylogii przedstawia losy kolejnej siostry Skotnickiej – tym razem Zofii. Ta historia jest jednak nieco inna od poprzedniej. Bardziej dramatyczna i fabularnie skomplikowana. Bardziej trzymająca w napięciu. Bardziej nawet mroczna.


Zofia – siostra Zuzanny i Gabrieli – wiedzie na pozór bardzo poukładane życie. Ma dwoje dorastających dzieci, dobrego i zaradnego męża, ładny dom i stabilną sytuację materialną. Czy jest jednak szczęśliwa? Na to pytanie Zofia sama nie potrafi sobie odpowiedzieć. Czegoś jej bowiem brakuje... Czegoś bardzo ważnego, czegoś fundamentalnego i wyznaczającego istotę człowieczeństwa. Być może odpowiedź jest w gruncie rzeczy bardzo prosta? Być może Zofia nie jest szczęśliwa, bo brakuje jej miłości? Mąż oddala się od niej coraz bardziej, spędza całe dnie w pracy, a żoną i dziećmi wykazuje zainteresowanie śladowe. Poza tym na horyzoncie pojawia się przystojny Maks Krall, dawna miłość Zofii. Mężczyzna, który jednego dnia kochał ją ponad życie, a drugiego porzucił z bzdurnego powodu. Zofia czuje, że przeszłość kryje w sobie niewyjaśnione tajemnice – że Maks Krall tak naprawdę postąpił w sprzeczności z samym sobą. Tylko dlaczego? I co ma na sumieniu jej własny mąż, którego Zofia najprawdopodobniej w ogóle nie zna? Czy zagadki sprzed lat zostaną wyjaśnione? Czy Zofia wreszcie poczuje się kochana? Czy... zdradzi męża? I czy będzie potrafiła pogodzić się z tym, co zgotuje jej przewrotny los?


Pierwszy tom trylogii Szukaj mnie wśród lawendy – Zuzanna – został znakomicie przyjęty przez czytelników i zebrał pozytywne recenzje. Ja również wyraziłam się o nim pochlebnie, choć zaznaczyłam, że prawdopodobnie nie sięgnęłabym po tę powieść, gdyby nie napisała jej Agnieszka Lingas-Łoniewska. Kiedy więc przystąpiłam do lektury drugiego tomu trylogii – Zofii – miałam dość sprecyzowane oczekiwania. Spodziewałam się mądrej, ciekawej, wzruszającej i – jednak mimo wszystko – lekkiej opowieści o miłości. Zofia tymczasem okazała się książką zupełnie zaskakującą, zarówno pod względem fabularnym, jak i pod względem konstrukcji postaci. To już nie jest tylko wzruszająca i krzepiąca historia. W Zofii znajdziemy bohaterów moralnie dwuznacznych, którzy kłamią, bawią się w manipulacje, zadręczają siebie i swoje otoczenie, są chłodni, ranią i zdradzają. Nawet tytułowa Zofia, w pierwszym tomie trylogii spokojna, wyważona i „porządna”, tutaj zmieni się na moment w targaną wewnętrznymi konfliktami Annę Kareninę... Znajdą się pewnie tacy czytelnicy, którzy uznają, że Agnieszka Lingas-Łoniewska kreśli fabułę niczym z wenezuelskiej telenoweli. A bo to kobieta dojrzała ciągle marzy o swojej szczenięcej miłości, jej mąż nosi w sercu uwierający sekret, przyjaciele wchodzą w dziwny układ dotyczący przyszłych losów dziewczyny, dorośli ludzie – zawodowo ustawieni – zajmują się czymś tak „durnym”, jak emocje... Straszna kicha, co? Zastanówcie się jednak, czy przypadkiem wokół was nie dzieją się podobne historie? Czy przypadkiem każdego dnia nie pisze ich samo życie? Ja wiem na pewno, że tak jest. I w tym właśnie tkwi największa siła tej powieści. To historia, która może się przytrafić każdemu.


Agnieszka Lingas-Łoniewska jak zawsze pisze bardzo lekko, dobrze, tworzy świetne dialogi, kreśli zabawne scenki obyczajowe i umiejętnie gra na emocjach. W Zofii znajdziemy jednak coś więcej niż w Zuzannie. Znajdziemy mianowicie lepszą psychologię postaci i więcej mrocznych tonów. Więcej szarości, więcej dwuznaczności, więcej życiowej prawdy. I oczywiście fabuła jest tu dużo bardziej skomplikowana, co wychodzi tylko na plus. Poza tym w Zofii Lingas-Łoniewska kreuje naprawdę niezły portret mężczyzny „po przejściach”, Maksa Kralla, przy którym Robert z Zuzanny wypada jednak trochę (przepraszam!) blado... Na koniec – żeby nie było tak słodko – przyczepię się do... okładki. O ile do pierwszego tomu trylogii pasowały takie pastelowe, jasne, błękitne, pozytywne barwy, o tyle tutaj już odrobinę mi one zgrzytają. Ta historia nie jest wcale łatwa i miła. Z pewnością nie raz wyciśnie wam z oczu łzę. Co oczywiście jest jej niewątpliwą – może nawet największą – zaletą.


Ps. Na samiutkim końcu znajdziecie fragment ostatniego tomu trylogii – Gabrieli. Tam to się będzie dopiero działo...

 

Dodaj komentarz

Aleksandra Przygoda "Czas nie czeka na nikogo" (Novae Res)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: czwartek, 05, luty 2015 09:54

Nigdy nie odpowiedziałem sobie ostatecznie na pytanie, czy recenzując książkę powinienem poważnie brać pod uwagę, kto jest jej autorem? Czy takie informacje powinny mieć wpływ na moją ocenę? Po wielu przemyśleniach skłaniam się ku stanowisku, że postać twórcy musi być obecna w recenzji jego książki, ale nie może tej recenzji zdominować. Trudno jednak będzie uciec od odwołań do postaci autorki "Czas nie czeka na nikogo" - jest nią bowiem nastolatka, Aleksandra Przygoda.

Głównymi bohaterami tej sympatycznej powieści są, a jakże!, nastolatki - Max Jackson i Madeline Turner. W wyniku wyjątkowego zbiegu okoliczności Madeline zostaje przeniesiona do wirtualnej rzeczywistości, w której za pomocą myśli można kreować różne rzeczy, a umiera się naprawdę. Fabuła koncentruje się na próbach odkrycia przez dziewczynę tajemnicy miejsca, w którym się znalazła oraz ukarania odpowiedzialnych za to ludzi.

Z uwagi na to, że "Czas nie czeka na nikogo" jest debiutem młodziutkiej Aleksandry Przygody, trzeba podejść do niego z odpowiednim nastawieniem. Autorka tryskając pomysłami wypełniła niewielką książeczkę (111 stron) masą elementów, które nie zawsze są ze sobą spójne. Relacje między naszą rzeczywistością a wyimaginowanym światem-więzieniem Madeline to temat bardzo złożony i Przygodzie nie zawsze udawało się wiarygodnie oddać ich naturę. Ten sam zarzut można postawić także fabule jako takiej - liczba teorii zmieniających się z prędkością światła (wszechświat równoległy, symulacja komputerowa, wnętrze mózgu innej istoty) zamiast uatrakcyjnić przekaz, niestety trochę go zamazała.

Na szczęście jednak pomysły autorki są wystarczająco chwytliwe, by cieszyć nawet pośród wewnętrznego chaosu. Sama będąc młodą dziewczyną, Przygoda nie miała problemu z nakreśleniem bohaterów w podobnym wieku - postacie przez nią stworzone są charakterystyczne i do bólu wiarygodne. Często naiwne, ale w ten właśnie sposób zachowują się nastolatki, co nie może być wobec "Czasu..." zarzutem.

 

Przed Aleksandrą Przygodą długa droga. By wypłynąć na szersze literackie wody będzie musiała popracować nie tylko nad wzbogaceniem słownictwa, ale przede wszystkim umiejętnością sprawniejszego prowadzenia akcji swoich powieści. Będzie musiała nauczyć się odnajdywać porządek wśród chaosu, a także posiąść trudną zdolność rezygnowania z części (nawet dobrych) pomysłów, na rzecz zwięzłość i klarowności fabuły. Teraz już jednak można powiedzieć, że jej zapał i energia wylewające się z "Czasu..." są niezłą rekomendacją i przekonują, że warto w Przygodę zainwestować.

Dodaj komentarz

Piotr Rutkowski "Adam i Ewa idą do nieba" (Novae Res)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: środa, 04, luty 2015 13:11

"Adam i Ewa idą do Nieba" to powieść Piotra Rutkowskiego, którą niewiarygodnie trudno sklasyfikować. Nieco biblijna retoryka (zwłaszcza na początku) oraz elementy metafizyczne sugerowałyby manifest światopoglądowy, rozwijająca się w dalszej części książki przyziemna fabuła - powieść obyczajową. Z uwagi jednak na pesymistyczno-wojowniczy wydźwięk całości oraz fascynującą kreację głównego bohatera, dzieło Rutkowskiego uznaję za rzadki przejaw zjadliwej literatury społecznego niepokoju.

Książka jest zapisem narodzin i dorastania Stasia Szatana - nietuzinkowej postaci, która swoją opowieść zaczyna od życia płodowego. Już za to należą się autorowi słowa uznania. Nie pamiętam bowiem historii, której narratorem (nawet przez chwilę) byłby w pełni świadomy i zafascynowany damskimi wdziękami mężczyzna w stanie embrionalnym. Rutkowski prowadzi nas przez okres dojrzewania, pobyt w szkole, placówce opiekuńczej, wreszcie - samodzielne życie Szatana i studia, w trakcie których dochodzi do fabularnej kulminacji "Adama i Ewy...". A to wszystko na ledwie dwustu stronach.

Najsilniejszą stroną powieści Rutkowskiego są bohaterowie. Makabrycznie niebanalny, zakrzywiający wręcz rzeczywistość swoją wewnętrzną siłą Szatan, jego charakterystyczni rodzice, tytaniczna babka. Z drugiej strony - irytujący współlokator (założę się, że macie wśród znajomych kogoś takiego) oraz efemeryczna miłość Ewa. W tle znajdują się także inne postacie, ale nie są one nawet w połowie tak zjawiskowe jak rodzina Stasia i jego najbliższe otoczenie. Co jak co, ale talent do kreowania bohaterów i pisania ich dialogów autor ma ogromny.

Część "Adama i Ewy..." ma wymiar alegoryczny, by nie rzec - mistyczny. Poprzez wydarzenia swojego życia i towarzyszącą im refleksję, Szatan płynnie przechodzi między światem prawdziwym i tym wyidealizowanym, pełnym znaczeń i symboli. Do prostych z pozoru czynności dorabia ideologię całkowicie zmieniającą ich znaczenie. Niestety momentami nawet dla mnie, fana realizmu magicznego, pomysły Rutkowskiego wydają się niezrozumiałe. Taki już urok ambitnej literatury obyczajowej.

Choć to nie ten jeszcze poziom, w prozie Rutkowskiego czuję ducha Murakamiego. Może ze względu na oszczędną scenerię, może umiejętność stworzenia trzymającej w napięciu fabuły bez hollywoodzkich fajerwerków. "Adam i Ewa..." to niewielki, ale soczysty kawałek literatury, która ma w zwyczaju pobudzać nas do myślenia. Absolutnie warto poświęcić dwa wieczory, by go posmakować.

52 komentarzy

Katarzyna Enerlich "Prowincja pełna snów" (Wydawnictwo MG)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: wtorek, 03, luty 2015 12:18
Autor: Katarzyna Pessel

Wydaje się, że zbyt często los doświadcza człowieka tym, co złe i raniące. Kiedy wydaje się, iż już najgorsze za nami, po raz wtóry przeznaczenie wtrąca swoje trzy grosze do naszego życia i po raz kolejny ból gości w sercu i przede wszystkim umyśle. Przeszłość zamiast być ostoją szczęśliwych wspomnień coraz bardziej kojarzy się z puszką Pandory i to otwartą nie przez nas, ale przez kogoś innego. Przyszłość jawi się chmurno i mgliście, a teraźniejszość... teraźniejszość to rana, która nie może się zabliźnić i przypomina o tym, co było, lecz zginęło bezpowrotnie, a przynajmniej tak jest odczuwane. Nadchodzi jednak zmiana i nagle spostrzegamy, że znowu wszystko nabiera całkiem innych barw.

 

Prowincja ma swój czar, rzadko dostrzegany z wielkich miast, sprzyja ziszczaniu się marzeń tych mniejszych i większych, jest także pełna szeptów oraz najlepiej widać gwiazdy na niebie nad nią. Bywa również pełna snów, spokojnych, ale i wprost przeciwnie - niepokojących. Ludmiła doświadczyła już w swoim życiu wiele, wie jak smakuje miłość, i ta do mężczyzny i ta matczyna, poznała siłę przyjaźni i rodzinnego wsparcia, a ostatnio doświadczyła ogromnego bólu i żałoby po stracie jednej z najbliższych osób. Wbrew jednak wszystkiemu radość znowu zagościła i życie obrało nowy kierunek. Kiedy wydaje się, że przeszłość w końcu jest zamkniętym rozdziałem niespodziewane ktoś dopisuje nowe wersy do niego. Nie jest łatwo stanąć twarzą w twarz z kimś, kto jest żywym dowodem niedotrzymania obietnicy, na dodatek jego pojawienie się powoduje, że wspomnienia, dające otuchę w najgorszych momentach, okazują się być po części bolesną iluzją. Miało być całkowicie inaczej - to, co było powinno zostać w pamięci w szufladzie z napisem - miłość i zaufanie, a okazało się, iż tkwią w niej również niespełnione obietnice. Czy można wybaczyć zdradę? Na to pytanie Ludmiła musi sobie odpowiedzieć sama, nie jest to łatwe, szczególnie gdy jednocześnie zawirowania uczuciowe wciągają ją w swoje odmęty. Dać się ponieść chwili i znowu pozwolić sobie śnić na jawie, chociaż na chwilę, czy rozpamiętywać to, co było? Trudno jest dostrzec własną samotność kiedy ciągle jest się wśród bliskich sobie ludzi, realizując własne pasje. Jednak jak długo można być tylko i wyłącznie matką, wdową, synową i oddaną przyjaciółką? Niektórzy mogą stać się kimś więcej niż przyjaciółmi, ale trzeba dać szansę temu co nieśmiało kiełkuje i czeka na okazję by rozkwitnąć. Tylko czas może pokazać czy była to właściwa decyzja.

 

Cykl książek Katarzyna Enerlich "Prowincja (...)" to wspaniały ukłon ku miejscom i ludziom, których trudno poznać w codziennej bieganinie. Autorka w swoich książkach splata zwyczajne życie z tajemnicami przeszłości oraz z kulinariami. Przy pomocy głównej bohaterki - Ludmiły, odkrywa Mazury mniej znane lub w ogóle nieodkryte, schowane gdzieś w gęstych lasach, w zagubionych pomiędzy jeziorami wioskach i miasteczkach. Na pierwszym planie są zawsze ludzie, ich doświadczenia i wspomnienia stanowią osnowę dla fabuły, łączącej fikcję z zapomnianą historią, tą pisaną przez narody, lecz i jednostki. Najnowsza książka Katarzyny Enerlich - "Prowincja pełna snów" pozwala czytelnikom na ponowne spotkanie się ze znajomymi już postaciami, ale także na poznanie nowych twarzy. Kolejny rozdział życia głównej bohaterki właśnie się rozpoczyna, spełniają się po części jej marzenia, jednak czeka na nią również rozczarowanie i konfrontacja z prawdą - bolesną i burzącą dopiero co odzyskany spokój. Życie toczy się jednak nadal bez względu na ludzkie emocje i pragnienia. "Prowincja pełna snów" to opowieść o ludziach, którzy wiele utracili, lecz umieją dostrzec szansę na nową, życiową drogę, chociaż nie do końca gotowi na trudności jakie mogą na nich czekać. Czy poradzą sobie z tym co przeznaczenie dla nich zaplanowało? Odpowiedź znajduje się na stronach opowieści o losach Ludmiły i jej przyjaciół.

 

 

 

Dodaj komentarz

Andrzej Szynkiewicz "Gniewne lato" (Novae Res)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: poniedziałek, 02, luty 2015 09:11
Autor: Katarzyna Pessel

Upalne lato w mieście nie sprzyja pracy, szczególnie tej, która wymaga spędzania czasu na aktywności w prażącym słońcu, nawet gdy jest ona naprawdę niewielka. Trotuary, ziejące gorącem jak z hutniczego pieca i bezlitosny żar lejący się z nieba, zachęcają jedynie do odwiedzania miejsc, gdzie strudzony człowiek może się ochłodzić przy pomocy szklanego kufla napełnionego orzeźwiającym, złocistym, trunkiem. Niestety, niektórzy nie patrząc na pogodę, potrzebują pomocy detektywa, prywatnego oczywiście. Najlepszy przedstawiciel tego zawodu w Breslau, niedoceniany w ogóle przez kolegów po fachu - policjantów, ma swe biuro w dogodnej lokalizacji. Chandler byłby z niego dumny, miejsce jak ze stron jego powieści, ale Wilhelm Knocke nie jest żadnym naśladowcą, w każdym calu oryginalny i umiejący pomóc w beznadziejnych sytuacjach. Kiedy więc piękna kobieta potrzebuje pomocy może zrobić tylko jedno - rozwiązać jej kłopoty, nawet kiedy pogoda jest wyjątkowo niekorzystna!

W słowa damy nigdy nie powinno się wątpić, chociaż uwierzyć w nie od razu byłoby łatwowiernością. Podobnie jest z zapewnieniem o niewinności, szczególnie gdy wszystkie dowody wskazują na coś zgoła innego, ale Willi Knocke rzadko bierze się za rozwiązywanie prostych spraw. Kradzież to trudny do obalenia zarzut, zwłaszcza jeżeli zostaje dokonana w kręgach śmietanki towarzyskiej Breslau. Jednak tam gdzie policja widzi już konkretnego sprawcę, Knocke sprawdza okoliczności przestępstwa i zbiera poszlaki. Pozory doskonale ukrywają fakty, a te są "nieco" inne niż oficjalna wersja wydarzeń. Ale by się o tym przekonać, trzeba z bliska poznać kulisy i drugoplanowych, zdawałoby się, uczestników tej kryminalnej zagadki. Czasem bywa to dość kłopotliwe i bolesne, lecz kto powiedział, że sukces przychodzi łatwo?

Bywa i tak, iż przypadek sprawia, że kolejna sprawa jest następstwem niespodziewanego spotkania ze znajomym z dawnych lat. To, co wydawało się jedynie wyświadczeniem komuś przysługi, okazuje się mieć dość nieoczekiwany ciąg dalszy. Upalne lato także nadal nie odpuszcza i na każdym roku przypomina o swym panowaniu, lekarstwem na duchotę jest chwila przy kuflu lub butelce piwa, jedynie one pozwalają oddać się rozmyślaniom nad kolejnymi krokami. Prywatne dochodzenie niebezpiecznie zbliża Willego ku kręgom, z którymi nie powinno się zadzierać. Kto jednak, jak nie on, wybrnie z sytuacji wydawałoby się bez wyjścia? Jako znawca ludzkiej natury, a zwłaszcza jej przestępczego gatunku, pokaże z kim należy się liczyć!

Życie przynosi wiele niespodzianek i o tym Wilhelm Knocke wie aż za dobrze, Breslau jest miejscem gdzie zdarza się ich dużo, tych z kryminalnym tłem w szczególności. Obywatele mają jednak do kogo się zwrócić ze swymi kłopotliwymi problemami. W biurze z oknem na Staadt Theater rezyduje odpowiednia osoba, umiejąca wydobyć człowieka z tarapatów, gwarantując przy tym dyskrecję. Tak wśród nadrzecznych zaułków, jak i w najlepszych lokalach miasta, Knocke odnajdzie trop, zagra na nosie policji i rozwiąże każdą zagadkę.

Dobre kryminały retro mają niepowtarzalny czar minionej epoki, a jednocześnie okazują się ponadczasowe. "Gniewne lato" to zbiór czterech opowiadań, których akcja rozgrywa się podczas letnich miesięcy tysiąc dziewięćset trzydziestego ósmego roku, gdzie wojna jeszcze jest odległa dla zwykłych obywateli Breslau. Andrzej Szynkiewicz umiejętnie oddał klimat miasta, jakiego jednocześnie już nie ma i jakie przetrwało wojenny dramat. Obco lub wprost przeciwnie, brzmiące nazwy ulic, restauracji i placów stanowią tło dla kryminalnych historii i głównego bohatera - Wilhelma Knocke`go, odznaczającego się poczuciem humoru, trochę cynicznym, niechęcią do współczesnej mu politycznej zawieruchy, konesera pięknych kobiet i prywatnego detektywa. Kiedy w jednym zdaniu padają słowa - Breslau i kryminał to nadzwyczaj szybko przypomina się Eberhard Mock, jednakże Knocke to nie jego kopia, wprost przeciwnie, bliżej mu do chandlerowskiego schematu nieoficjalnego stróża prawa, chociaż to również nie jego naśladowca. "Gniewne lato" to opowiadania o podobnym klimacie, aczkolwiek wydają się lżejsze, co wcale nie oznacza, że są gorsze. Nie można również pominąć oddanego z pietyzmem miasta, stanowiącego nie tylko tło, lecz i bohatera zbiorowego, bez jakiego drugi plan i same opowieści wiele by straciły. 

Wilhelm Knocke nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Breslau, jego mieszkańcy i goście przecież potrzebują prywatnego detektywa, który zawsze rozwiąże zagadki z jakimi do niego się zwrócą...

 

Dodaj komentarz

Anna Fryczkowska "Kurort amnezja" (Wydaw. Prószyński i S-ka).

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: sobota, 31, styczeń 2015 09:34
Autor: Kamila Walendowska

Poukładane, idealne, prawie szczęśliwe życie Wandy u boku kochającego męża nagle przestaje istnieć. Miała wszystko, o czym marzy większość kobiet, do pełni szczęścia brakowało tylko dzieci, ale przecież stale się o nie starali, za którymś razem na pewno by się udało. Wypadek w niewyjaśnionych okolicznościach kończy wszystko, a przede wszystkim, kończy życie Pawła. Podczas stypy, dyskretne do tej pory przyjaciółki, życzliwie wyjawiają Wandzie prawdę o niewierności męża. Nawet teściowa łamię zasadę tabu. Drugi cios w niewielkim odstępie czasowym wpędza Wandę w głęboką depresję. Kobieta nie potrafi już funkcjonować bez pigułek. Jedyne, co ją trzyma przy życiu to odkrycie całej prawdy o człowieku, którego w obecnej sytuacji wydaje się, iż nie znała i chęć zemsty na kobiecie, która zrujnowała jej życie. Wyrusza za nią do nadmorskiego kurortu, meldując się w hotelu po przeciwnej stronie ulicy, by móc stale obserwować ją z okna wynajmowanego pokoju. 

Marianna jest młodą, atrakcyjną dziewczyną. Podczas tragicznego wypadku samochodowego ledwie uchodzi z życiem, traci pamięć. Po wyjściu ze szpitala, narzeczony Marek, w celu dalszej rekonwalescencji wywozi ją do małego hoteliku nad morzem, prowadzonym przez jego ciotki. Marianna jest jak małe dziecko, uczy się wszystkiego od nowa, jej mózg nie radzi sobie z zapamiętywaniem twarzy i liczb. Nie ma pojęcia jak się uprawia seks czy przyrządza kotlety. Całą prawdę o życiu poznaje za radą narzeczonego z sielankowych seriali telewizyjnych. Jest za to posłuszna i wytrwała. Z racji tego, iż z narzeczonym widuje się tylko w weekendy, a ciotek nawet nie rozróżnia, która jest która, Marianna czuje się bardzo samotna. Nawiązuje dobry kontakt z podwórkowym psem. Czworonóg staje się jej wiernym i jedynym przyjacielem. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jakie niebezpieczeństwo czyha na nią po drugiej stronie ulicy w sąsiednim hotelu. Za to zaczyna podejrzewać, że Marek nie mówi jej całej prawdy. Podczas jednej z wizyt niechcący kłóci się z narzeczonym. Postanawia wrócić autobusem do Warszawy by odszukać ślady swojej utraconej tożsamości. Na przystanku autostopowiczkę zabiera kuracjuszka z sąsiedniego hotelu.

Historia wyjęta niczym z Hitchcockowskiego filmu. Napisana w lekko lodowatym nastroju tak jak i sama pora roku, w którym się toczy. Książka wgniata czytelnika w fotel nie pozwalając odłożyć na bok. Chciałoby się krzyczeć: Marianno wiejjjjjjj!!!!! Nie wsiadaj do tego samochodu!!!! Papier, choć jest bardzo chłonna materią, łzy nasze bez problemu wpije, niestety krzyku nie pochłonie, może go tylko lekko wytłumić. Pozostaje nam tylko przewrócić stronę, a tam? Kolejny szok. Już nie masz pewności czy białe jest na pewno białe, bo z niewiadomych przyczyn nagle wszystko nabrało szarości, ukazują się kolejne skazy i niewinność dawno już o sobie zapomniała. 

Chciałabym z tego miejsca serdecznie pogratulować autorce Annie Fryczkowskiej doskonałego dzieła. Urzekła mnie pani dbałością o szczegóły. Książkę „Kurort Amnezja” będę z czystym sercem polecać dalej i chętnie sięgnę po inne pozycje pani pióra.

Dodaj komentarz

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna." (Wydawnictwo Novae Res)

  • Drukuj
Szczegóły
Kategoria: Recenzje
Utworzono: piątek, 30, styczeń 2015 10:33

„Szukaj mnie wśród lawendy” to trylogia rozgrywająca się na malowniczym półwyspie Pelješac położonym w południowej części dalmatyńskiego wybrzeża Chorwacji i opowiadająca historię trzech sióstr Skotnickich – Zuzanny, Zofii i Gabrieli. Autorką serii jest Agnieszka Lingas – Łoniewska, której pomysł na napisanie cyklu przyszedł do głowy podczas rodzinnych wakacji na w/w półwyspie.

Główną bohaterką pierwszego tomu jest najstarsza z sióstr – trzydziestotrzyletnia Zuzanna. Kobieta samotna, której życie kręci się wokół pracy w korporacji i zdobywaniu kolejnych szczebli na drabinie zawodowej. Jest wymagającą, nastawioną na sukces perfekcjonistką, dla której liczą się wyniki, a to sprawia, że nie tylko zyskała wśród podwładnych określenie „Żyleta”, ale też zaniedbała prywatną sferę życia. Nie przeszkadza jej to jednak, ponieważ ma jasno określone cele i niejeden raz przekonała się, że nieudane randki, flirty w sieci oraz przygodny seks to nieopłacalna inwestycja. I pewnie egzystencja dziewczyny jeszcze długo nie uległaby zmianie, gdyby nie pewna decyzja szefa, która zbiegła się z nieoczekiwaną propozycją najmłodszej siostry Gabrysi. Tak Zuzanna znalazła się w Chorwacji na spotkaniu ze swoim przeznaczeniem, które przez szesnaście lat czekało na spełnienie. 

Zuzanna w młodości przeżyła zawód miłosny, została zdradzona i odrzucona, a to nie tylko ją zraniło i przysporzyło cierpienia, ale sprawiło, że zamknęła się w sobie i w przyszłości nie dopuściła żadnego faceta zbyt blisko siebie. I choć jej życie nie obfitowało w porywy serca i nie zasypiała w ramionach ukochanego mężczyzny, to nie była narażona na kolejne rozczarowanie. Ale czy bezpieczna fasada, za którą tak łatwo się skryła okaże się trwała, kiedy na jej drodze stanie ktoś, kto nie da się tak łatwo spławić?

Beztroski urlop szybko przeradza się w pole bitwy, na którym Zuzanna walczy z targającymi nią uczuciami i z mężczyzną, który do wygrania wojny jest w stanie wytoczyć najcięższy oręż. Gdyby tego było mało powracają demony przeszłości, a siostry zamiast wykazać się wyrozumiałością zadają niewygodne pytania i zmuszają kobietę do szczerości i otwartości, co wcale nie jest łatwe, kiedy trzeba podzielić się najmroczniejszą tajemnicą. 

Pierwszy tom serii jest delikatnym wprowadzeniem do całej trylogii, gdyż oprócz perypetii Zuzanny poznajemy pozostałe dwie siostry, które dźwigają własne bagaże doświadczeń i mają swoje  małe sekrety. Autorka sprytnie podsyca ciekawość czytelnika dając mu do zrozumienia, że w kolejnych tomach może liczyć na dużą dawkę emocji i wrażeń. Wydarzenia śledzimy z perspektywy kilku bohaterów, a bieżące wydarzenia wzbogacone są retrospekcjami, które dopełniają wykreowany obraz i pozwalają na lepsze zrozumienie postępowania bohaterów. 

Historia Zuzanny jest niezwykła w swojej prostocie, bo choć opiera się na sprawdzonym i przewidywalnym schemacie, autorka nie okrasiła jej księciem z bajki, superbohaterem czy playboyem, którego nagle trafiła strzałą amora, tylko naznaczyła uczuciem zwykłych ludzi i uknuła intrygę tak realną, że bez problemu mogłaby być scenariuszem napisanym przez życie. Zabrakło mi trochę emocjonalnej huśtawki, którą urzekły mnie poprzednie książki pisarki. Na tle pozostałych powieści Agnieszki Lingas- Łoniewskiej pierwszy tom chorwackiej trylogii wypada prosto i płytko, ale to wcale nie znaczy, że powieść jest zła – jest inna i koncentruje uwagę czytelnika na tych aspektach rzeczywistości, które powodują, że wkraczamy na nieodpowiednie ścieżki.

Dla mnie przygoda z powieścią była ciekawym doświadczeniem i przyjemnie spędziłam czas w jej towarzystwie. Polubiłam siostry Skotnickie, które okazały się fajnymi babkami z charakterem i mam nadzieję, że w kolejnych tomach trylogii dostarczą mi niezapomnianych wrażeń. Polecam.  

 

 

Dodaj komentarz

Więcej artykułów…

  1. Laila Shukri "Perska miłość" (Prószyński i S-ka)
  2. Nina Reichter "Ostatnia spowiedź. Tom I" (Novae Res)
  3. Małgorzata Piera "Ogród wyobraźni hrabiny von Arnim" (Novae Res)
  4. Konstanty Ildefons Gałczyński "Szarlatanów nikt nie kocha. Wiersze zebrane. Tom 1" (Wydawnictwo Prószyński i S-ka)

Strona 66 z 129

  • Start
  • poprz.
  • 61
  • 62
  • 63
  • 64
  • 65
  • 66
  • 67
  • 68
  • 69
  • 70
  • nast.
  • Zakończenie

Copyright © 2012 Polscy autorzy. Wszelkie prawa zastrzeżone.

biuro rachunkowe opole - tłumacz przysięgły włoskiego Wrocław - masaz Walbrzych - kontenery Strzegom - upadłość konsumencka bielsko - usługi księgowe Świdnica

profesjonalny dobry hosting

Ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
ZAMKNIJ
Polityka Plików Cookies

Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies.
Pliki cookies (tzw. "ciasteczka") stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

Pliki cookies wykorzystywane są w celu:
  1. dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb;
  2. tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości;
  3. utrzymanie sesji Użytkownika Serwisu (po zalogowaniu), dzięki której Użytkownik nie musi na każdej podstronie Serwisu ponownie wpisywać loginu i hasła;
W ramach Serwisu stosowane są dwa zasadnicze rodzaje plików cookies: "sesyjne" (session cookies) oraz "stałe" (persistent cookies). Cookies "sesyjne" są plikami tymczasowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika do czasu wylogowania, opuszczenia strony internetowej lub wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). "Stałe" pliki cookies przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika przez czas określony w parametrach plików cookies lub do czasu ich usunięcia przez Użytkownika.

W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies:
  1. "niezbędne" pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu;
  2. pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu;
  3. "wydajnościowe" pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu;
  4. "funkcjonalne" pliki cookies, umożliwiające "zapamiętanie" wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.;
  5. "reklamowe" pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań.
W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej).
Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu.
Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu reklamodawców oraz partnerów.