Edyta Łysiak "Tak się nie robi" - debiut

Kobieta nie powinna narzucać się facetowi. W tym widać pewną desperację. Taka panna chce od razu wyjść za mąż i strach się z taką związać, bo na pewno nie stosuje zabezpieczeń.

Marta, 35-letnia kobieta, podczas nieudanej zabawy sylwestrowej postanawia, że przyszłoroczny sylwester nie będzie już samotny. Zabiera się więc do realizacji swojego celu, poznając ludzi w różnorodnych miejscach, także na czatach, nie zawsze pisząc prawdę o sobie. Może dziś mi nie wychodzi przez to, że podaję się za nauczycielkę? Chyba one jednak nie mają wśród facetów najwyższego uznania, bo tyle jest wśród znajomych nauczycielek starych panien. Pewnie jeszcze cnotliwych w dodatku. No nic, jutro wymyślę coś innego. Może poszukam na forach internetowych, jaki zawód jest najbardziej fascynujący dla facetów…

Czy znalezienie chłopaka w przypadku, gdy już dawno przestało się być nastolatką jest proste? I czy tak naprawdę w życiu powinno chodzić tylko o to?


„Tak się nie robi” to debiutancka powieść Edyty Łysiak. Zrodziła się z obserwacji ludzi i... samej siebie. Autorka, rocznik 1972, absolwentka Wydziału Politologii UMCS i Podyplomowych Studiów Rolniczych UP w Lublinie kilkanaście lat pracowała jako dziennikarka. Jej specjalnością było rolnictwo. Mieszka na wsi, w gminie Kazimierz Dolny.
 
Link do powieści: http://zaczytani.pl/ksiazka/tak_sie_nie_robi,druk
 

"Na wietrze diabeł przyjechał" Katarzyna Mlek - zapowiedź

Beskidzki wiatr w sześciu opowiadaniach

Francuzi mają swój mistral - wiatr suchy, zimny, porywisty, który z gorącego dnia błyskawicznie potrafi wyssać ciepło, a sprawny umysł doprowadzić do szaleństwa. Włosi obawiają się sirocco, przynoszącego wiosną czerwony śnieg, a latem gorący pył z Sahary. Ale my także mamy swoje wiatry, które czasem przywiewają samego diabła…

Już wkrótce do sprzedaży trafi zbiór opowiadań Katarzyny Mlek pt. „Na wietrze diabeł przyjechał”. To czwarta książka autorki, która na swoim koncie ma m.in. szeroko komentowany thriller psychologiczny „Zapomnij patrząc na słońce”. Ale nowa książka jest zupełnie inna.

- Pewien znajomy lekarz powiedział mi, że gdy wieje, jego oddział momentalnie zapełnia się pacjentami. Winił „cholerny wiatr”. „Jak tylko zacznie, to ich przywożą…” stwierdził. I tak to się wszystko zaczęło – zdradza Katarzyna Mlek. Autorka, zafascynowana wiatrem i związanymi z nim legendami, postanowiła sama zmierzyć się z tą wielką siłą.

- Według lokalnych ustnych przekazów na wietrze przyjeżdża nie tylko diabeł. Wraz z nim w cywilizowane rejony zapuszczają się leśne zjawy czy gadające zwierzęta. Wiatr to ból głowy i lekki obłęd, który – co dziwne – może się przy pewnej wprawie spodobać – zapewnia autorka.

Bajka (także) dla dorosłych

Katarzyna Mlek mieszkała w różnych miejscach, zanim los przywiał ją do Bielska-Białej. To tam założyła rodzinę i zachwyciła się miejscową przyrodą. Zafascynowały ją góry, zachwycili ludzie, ci zaś często mówili o wietrze, w dodatku tak, jakby była to żywa postać, którą można kochać, ale przede wszystkim nienawidzić i obwiniać o różne rzeczy.

Okazuje się, że resztki legend, wierzeń, przesądów związanych z wiatrem wciąż są jeszcze żywe wśród mieszkańców. Zbiór opowiadań „Na wietrze diabeł przyjechał” zawiera sześć historii, a w każdej z nich właśnie wiatr zajmuje szczególne miejsce.

Opowiadania łączy postać głównego bohatera – młodego inżyniera, Zbyszka. Przyjeżdża on do wsi Laliki, w której poznaje najważniejszą dla mieszkańców osobę – księdza Bubę. Nie wie wtedy jeszcze, jak bardzo ta znajomość zmieni jego życie. W opowiadaniach pojawia się także wielu bohaterów drugoplanowych, których łączy jedno – niezachwiana wiara, że wiatr przynosi ze sobą zło.

- Ta książka to bajka – mówi autorka. - W poprzedniej powieści, a także w tej, którą właśnie kończę, zajmuję się bieżącymi problemami społecznymi, etycznymi, światopoglądowymi, ekonomicznymi. Tymczasem zbiór opowiadań, to zestaw niesamowitych historii, w którym porzucam typową dla mnie tematykę, aby oddać się podziwianiu świata, pożartować, czasem wzruszyć.

Z miłości do gór

Katarzyna Mlek od dawna myślała o tym, aby w twórczej formie wyrazić swoją miłość do gór. Najpierw powstało krótkie opowiadanie, w którym autorka po raz pierwszy podjęła wątki magiczne. Pozostawiła je jednak, by jak sama mówi, rosło, podobnie do ciasta. Potem spróbowała malować góry, ale uznała, że obrazy nie są w stanie oddać istoty tego, co chciała przekazać. Po pewnym czasie powróciła więc do tekstu i postanowiła dokończyć raz porzucone dzieło. Dopiero wtedy przekonała się, że właśnie za pomocą słów najlepiej można oddać niezwykłe zapachy, smaki, dźwięki. Ten szczególny rodzaj zmysłowości przenika przez wszystkie teksty książki.

Ponieważ opowiedziane historie są ściśle związane z konkretnym regionem i jego tradycją, pisarka korzystała z pomocy wielu ekspertów. Bardzo przydały się konsultacje z zakresu geografii i historii, ale konieczne było także wsparcie koniarzy i inżynierów, przewodników górskich, a także wielu przypadkowych osób, które – choć nieświadomie – odcisnęły swoje ślady w książce. Dzięki temu te lekkie opowiadania, sprawiające wrażenie, jakby zostały napisane od niechcenia, w rzeczywistości mają bardzo solidne podstawy.

-  Dałam z siebie wszystko, aby ta książka była doskonała. Ten zbiór to prezent ode mnie dla najważniejszej osoby w moim życiu. Dlatego bardzo chciałam, aby została wydana – mówi Katarzyna Mlek.

Ale książka ma szansę spodobać się nie tylko temu jednemu adresatowi, ale wszystkim czytelnikom, którzy kochają góry.

- W szczególności chcę polecić ją osobom poszukującym miejsca na wakacje czy weekendowy wypad. Po przeczytaniu książki po prostu tu przyjadą i – uwaga – być może osiądą na stałe, jak ja. Zapraszam do mojego domu! – zachęca autorka.

Książka ukaże się 9 grudnia nakładem wydawnictwa Flosart.

 

 

"Demony Wojny" Adam Przechrzta

 

Pierwsza część  drugiego tomu Cyklu Wojennego Adama Przechrzty.

 

Wspaniała, zaskakująca kontynuacja Demonów Leningradu

Mroczna i brutalna opowieść.

Trochę powieść wojenna, trochę sensacja w niezwykłych realiach.

Aleksander Razumowski jest prawdziwym twardzielem,

który Jamesa Bonda zjadłby na drugie śniadanie,

jednak obcując z okrutnikami pokroju Genkoma Ławrientija Berii,

nie wiadomo, co się zdarzy za chwilę, skąd padnie cios.

 

Bezlitosny świat NKWD, GRU i walk pomiędzy wywiadami oraz polityczne czystki.

Adam Przechrzta niezwykle drobiazgowo odtwarza realia życia

w sowieckiej Rosji podczas wojny.

 

 


Fragmenty Demony Leningradu:

http://issuu.com/fabrykaslow/docs/przechrzta_demony-leningradu_frag

 

Fragmenty Demony Wojny:

http://issuu.com/fabrykaslow/docs/przechrzta_demony-wojny_frag

 

Festiwal Dużego Formatu

30 listopada tego roku postindustrialne wnętrza starej fabryki serów na Hożej 51 w Warszawie opanuje poezja i sztuka. Tego dnia Fundacja Duży Format organizuje Festiwal Dużego Formatu - wielotematyczną promocję poezji, literatury i sztuki, kierowaną zarówno do młodych jak i dorosłych.
Wstęp wolny.

Dla gości Hożej 51 organizatorzy Festiwalu, Daria K. Kompf i Rafał T. Czachorowski, przygotowali moc atrakcji. Planowane są spotkania z autorami, konkursy poetyckie (w tym konkurs jednego wiersza, poetycki Hyde Park, akcja „sklejanie wiersza"), dla dzieci warsztaty literackie i artystyczne wokół słowa (rysowanie, malowanie, klejenie), wystawy plastyczne.

Do nabycia w jednodniowej księgarni festiwalowej, którą utworzą Księgarnia Nowa i kilka wydawnictw, do nabycia będą tomiki poetyckie, w tym twórców skupionych wokół portalu PoeciPolscy.pl.

 

"Pokolenia" Katarzyna Droga - premiera.

Wrócę nad Narew - Historia pewnej rodziny

Już 5 listopada będzie miała premierę prawdziwie piękna saga rodzinna,  debiut literacki, Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca, autorstwa Katarzyny Drogiej -  redaktor naczelnej magazynu SENS Rozwój Zdrowie Piękno.

Oto powieść – saga rodzinna – skupiona wokół białego domku, i jego mieszkańców, rodziny Janki – głównej bohaterki i zapętlających się losów ludzi mieszkających nad Narwią. Historia, którą nie sposób zostawić ku zapomnieniu, historia którą spisuje Katarzyna Droga, by spełnić dawne marzenie: opisać dzieje swojej rodziny i urodę Podlasia. Wieś Stokowo nad Narwią – to „centrum świata”, tu toczą się burzliwe losy ludzi, którym przyszło żyć w niełatwych czasach XX wieku. Bohaterowie opuszczają rodzinne strony, wyruszają w świat, do miast takich jak Poznań, Warszawa, Białystok, ale wciąż powracają tu – nad Narew.

Książka Katarzyny Drogiej jest wykwintną ucztą dla ciekawych ukrytego piękna polskiej wsi i historii rodziny, której bieg jak bieg rzeki bywa rwący i spokojny – w zależności od czasów w jakich przyszło żyć jej bohaterom. Bohaterom na miarę każdego człowieka, bo każdy z nas odnajdzie w tej książce kawałek siebie, kawałek swojej historii i pokoleń, które ją tworzą.

Wspaniała, pełna ciepła i życiowej mądrości saga rodzinna, którą trzeba poznać, by odnaleźć swoje miejsce na ziemi.

Książka Katarzyny Drogiej sprawiła że zapomniałam o obiedzie, pracy, wieczornym filmie. To mój ulubiony gatunek - wspomnienia, w dodatku napisane prostym, ładnym językiem, bez tak modnych dzisiaj udziwnień. Zaplecione wątki dawniejsze i nowsze, rzucone są na szerokie tło Podlasia i Mazur, ciekawe postacie, ciepłe, wielowymiarowe sprawiają, że czytając wsiąkamy w ich dzieje i chcemy być z nimi nie bacząc na odłożone obowiązki. Taki mają czar wspomnienia! Może dlatego, że dzisiejszy świat pędzi, media szaleją a tu, w opowieści Katarzyny - Marianny świat zatrzymał się i możemy w nim tkwić ciekawi dalszych losów bohaterów, choć na ostatniej stronie będziemy rozczarowani, że to już koniec!

Bardzo serdecznie polecam, świetna lektura! 
Małgorzata Kalicińska.

 

Niebawem recenzja tej książki na naszym portalu.

 

 

 

 

Przebudzenia doktora Sørena — Magdalena Kempna Literacki Debiut Roku 2013

 

Literacki Debiut Roku 2013!

Powieść „Przebudzenia doktora Sørena” zajęła 1. miejsce w II edycji konkursu „Literacki Debiut Roku” organizowanego przez Wydawnictwo Novae Res pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polskiej Izby Książki (www.literackidebiutroku.pl).

***

Od śmierci Glibannèna i wejścia na tron Nort księcia-detektywa Linnamèna minęły już trzy lata, lecz pamięć o tyranie nadal kładzie się cieniem na panowaniu młodego króla. Na kilka dni przed Świętem Zimowego Przesilenia nadworny lekarz, półwampir doktor Søren, trafia na ulotny trop spiskowców planujących zamach na życie władcy. Kiedy w tajemniczych okolicznościach znika mistrz ceremonii, a w pałacu pojawia się niezidentyfikowany wilkołak, król staje przed koniecznością rozwiązania nie jednej, lecz kilku zagadek.

Przebudzenia doktora Sørena to kryminalna powieść fantasy, której główni bohaterowie muszą dokonać rozrachunku z własną przeszłością oraz mrocznymi tajemnicami.


Cornelius długo patrzył na Alistera. Wreszcie powiedział zasadniczo:
— Wszystkie sprawy zostały już dawno uporządkowane. Wiem, że jesteś sprytnym lisem. Nie mam pojęcia, dlaczego chcesz się czegoś dowiedzieć o Sarrin, ale… Wierz mi lub nie, w tej sprawie nie ma niczego do odkrycia.
— Carl Gustaw uważa inaczej — zaryzykował Alister.
— Carl Gustaw jest idiotą. Nawet on jednak wie, że pewne tematy wyjątkowo drażnią króla. A tematów, które drażnią króla, lepiej nie podejmować.
— Czy śmierć Sarrin to temat, który drażni króla? — zapytał Graham. Cornelius uśmiechnął się niespodziewanie.
— Oj, nawet sobie nie wyobrażasz — doktor pochylił się w stronę Alistera i powiedział ciszej:
– Chyba nie chcesz drażnić króla, co? Jeszcze zabrałby ci cenną nagrodę, którą dopiero ci przyznał…
Przez chwilę obaj mężczyźni przyglądali się sobie uważnie. Ich spojrzenia były bardziej wymowne niż jakiekolwiek słowa, które mogły między nimi paść. Wreszcie Alister roześmiał się krótko, poklepał oparcie fotela i wstał.


***

Opinie członków Kapituły Konkursu Literacki Debiut Roku:

Każdy czytelnik może w tej powieści odnaleźć coś dla siebie – dr Anna Ryłko-Kurpiewska

To fantasy, ale z elementami sensacji i romansu. Fabuła wciąga, a świat wymyślony przez autorkę zachwyca – Marzena Bakowska

Nie było żadnego zbędnego słowa. Świetna książka, wyczułem, że autorem jest ktoś, kto wie, jaki film mógłby z tego powstać – prof. dr hab. Michał Błażejewski

"Samozwaniec" Jacek Komuda

Fabryka Słów przygotowała serię filmów,

w których aktorzy „Ogniem i Mieczem”

czytają „Samozwańca” Jacka Komudy.

 

 

Dziewczynka z balonikami - już wkrótce na naszym portalu.

Już w tym tygodniu na naszym portalu ukaże się pierwszy odcinek powieści Agnieszki Turzynieckiej, zatytułowany "Dziewczynka z balonikami".

Autorka zdecydowała się publikować tę historię w internecie i zaprosiła do współpracy Czytajmy Polskich Autorów.

 

Pierwsze opinie po lekturze "Dziewczynki z balonikami":

Po „Dziewczynkę z balonikami” sięgnęłam z ciekawością, ale też obawą, czy temat nie będzie za bardzo przygnębiający. Wiedziałam, że dotyczy on depresji.  Nim przeczytałam 25 odcinków, zastanowiłam się, co sama wiem na temat tej choroby i gdzie się z nią spotkałam. Krąży wiele mitów i poglądów na ten temat. Wiele osób uważa, że osoby z depresją po prostu użalają się nad sobą. Najlepsza dla nich rada to „weź się w garść i zrób coś ze swoim życiem”. Nie można przecież smucić się tak, żeby całymi dniami nie wychodzić z łóżka. Kiedy w naszym życiu nie dzieje się nic poważnego, jakaś tragedia, śmierć czy choroba najbliższej osoby, bankructwo, etc. to nie mamy powodu, by targnąć się na własne życie. Nie może przecież być wytłumaczeniem brak chłopaka, otyłość czy nie najlepsze relacje z rodzicami. Nic bardziej mylnego. Depresja to długoterminowa choroba, o złożonym przebiegu. Przebiegła, bo chory potrafi się dobrze maskować, a potem okazuje się, że jest za późno.  Poradników na temat depresji jest sporo, ale po nie sięgają tylko ci, którzy zmagają się z problemem lub ich rodziny i znajomi. Przeciętny człowiek nie wie dokładnie na czym to polega i nie potrafi odróżnić chorobowych oznak od zwykłego użalania się i chwilowego spadku nastroju. „Dziewczynka z balonikami” uświadomiła mi, jak trudno jest wyjść z depresji, jak bardzo jest ona podstępna i że dopaść może każdego.

Powieść  pisana jest w formie dziennika, w czasie teraźniejszym. Relacjonuje tu i teraz, co dzieje się z bohaterką. Autorka nie koloryzuje, nie owija treści w barwne opisy przyrody, miejsc czy ludzi. Ukazuje myśli i emocje chorej na depresję dziewczyny. Jest to miejscami brutalne, zbyt bezpośrednie, szorstkie, ale ten właśnie zabieg sprawia, że książka jest prawdziwa. Nie jest to łatwa lektura, miejscami może wydawać się nieprawdopodobna, ale ja wierzę, że Agnieszka Turzyniecka wie, o czym pisze. Zbadała temat depresji dogłębnie, opiera się częściowo na prawdziwych wydarzeniach. Powieść mnie zszokowała, ale jednocześnie nie mogłam oderwać się od czytania.

Polecam tę książkę każdemu, bo nigdy nie wiemy kiedy nas, albo kogoś w naszym otoczeniu, dopadnie ten potwór zwany depresją. A może ktoś z bliskich już cierpi, a my nie potrafimy odczytać prawidłowo jego znaków. Jestem zwolenniczką literatury poruszającej trudne tematy, bo daje nam wiedzę i pobudza empatię. A znajomość problemów może przyczynić się do pomocy innym.

Ewa Bauer, autorka powieści "W nadziei na lepsze jutro" i "Kruchość jutra"

 

"Dziewczynka z balonikami" to porażająco prawdziwa opowieść o młodej kobiecie trafiającej do szpitala psychiatrycznego ze zdiagnozowaną chorobą afektywną dwubiegunową. Zaglądamy w tej książce pod cienką warstwę świata, w którym normalność to tylko średnia statystyczna społecznego obłędu. Poruszając się po omacku, odkrywamy kolejne tajemnice bohaterki, trzymając zaciśnięte kciuki za jej wyzdrowienie i za pogodzenie się z samą sobą. Rzecz napisana z dużym talentem obserwacyjnym i momentami z zadziwiającym realizmem.

Krzysztof Maciejewski, pisarz

 

Mała dziewczynka z kolorowymi balonikami - czy może być weselszy widok? Marlena, bohaterka "Dziewczynki z balonikami" nie jest małą dziewczynką, nie jest też wesoła. Jest młodą kobietą, która zgłasza się do szpitala psychiatrycznego, bo nie może dać sobie rady z myślami samobójczymi. I zostaje na oddziale. Książka opisuje szpitalną rzeczywistość widzianą oczami osoby cierpiącej na depresję, szukającej pomocy. Historia Marleny, kolejne dni spędzane przez nią na oddziale, terapia - to wszystko opisane jest w taki sposób, że czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń - nie sposób pozostać obojętnym na dalsze losy bohaterki - czytając, cały czas zastanawiałam się, co będzie dalej, jak Marlena sobie poradzi. To nie jest lekka, wakacyjna książka, ta powieść nie pozwala "prześlizgnąć się" po opisanej historii, "przelecieć" wzrokiem co drugie, trzecie zdanie. Zmusza do uważnego wczytania się, ani przez chwilę nie nudząc. Jednocześnie daje wgląd w myśli, uczucia osoby cierpiącej na depresję. Często myślimy o kimś, kto ma depresję, że powinien wziąć się w garść, bo życie jest piękne. Dla nas, zdrowych tak. Dla osoby z depresją nie. O tym właśnie jest ta opowieść. O walce ze sobą, o walce z chorobą, jaką jest depresja. I jednocześnie o dziewczynie, Marlenie, która chciała być kochana i doceniona.

Monika Olasek, tłumacz języka angielskiego

 

 

Agnieszka Turzyniecka - rocznik 1981. Szlify zdobywała w latach dziewięćdziesiątych na łamach lokalnych gazet, do dziś pisze do ogólnopolskich czasopism. Jest laureatką konkursu na opowiadanie wydawnictwa Fu Kang, publikowała też w antologiach. Włada trzema językami. Jesienią tego roku w księgarniach ukaże się jej debiutancka powieść "Inspektor Kres i zaginiona". Prywatnie miłośniczka psów i blogów, sama prowadzi kilka, między innymi poczytnego Gryzipiórka.