"Irena" Małgorzata Kalicińska & Basia Grabowska (WAB)

Byłam przekonana, że żadna powieść obyczajowa, w której zabraknie wątku sensacyjnego lub kryminalnego, nie będzie w stanie mnie uwieść, pochłonąć, zaintrygować. Nie wiem skąd wzięła się ta głupia pewność, pewnie z jakiś dziwnych uprzedzeń, których nie powinnam przecież mieć. Czasami coś człowiek sobie po prostu ubzdura, wierząc, że tak właśnie jest. A potem następuje zderzenie z czymś nowym, co sprawia, że cała ta dziwna wiara upada i jedyne co pozostaje, to zaskoczenie.
 
Tak właśnie było ze mną po lekturze powieści „Irena” autorstwa matki i córki, czyli Małgorzaty Kalicińskiej i Basi Grabowskiej. Zupełnie nie wiedziałam o czym jest ta książka, nie czytałam wcześniej nic o niej, ale gdy wydawnictwo WAB zaproponowało mi jej lekturę, zgodziłam się, trochę na zasadzie eksperymentu. I w sumie jak każdy eksperyment, ten przyniósł mi wiele zaskakujących wyników.

"Równowaga" Paweł Leśniak (Zysk i S-ka)

Życie, słowo mieszczące w sobie wiele, a nawet wszystko. Drobne radości i te z gatunku niewyobrażalnych, smutek i chwile, gdy wydaje się, że niebo wali się na głowę, a pod stopami ziemia się właśnie rozstąpiła oraz całkiem zwyczajna codzienność, to wszystko składa się na życie. Ono po prostu jest, tu i teraz, kiedyś i tam, no i gdzieś w przyszłości, mniej lub bardziej zaplanowane. Rzadko kto zastanawia się nad tym co faktycznie znaczy, chyba, że coś niespodziewanego zatrzęsie jego posadami. W takim momencie jednym przypominają się chwile sprzed lat, a innym przed oczami przewijają się kadry z dotychczasowej egzystencji. Kilka sekund i to co wydawało się nie mieć końca nagle zaczyna wymykać się z rąk, bez żadnego wcześniej ostrzeżenia. I co dalej?

     Desmond to człowiek sukcesu, wspaniała praca, rezydencja w dobrej dzielnicy, w garażu samochody warte setki tysięcy dolarów, po prostu żyć i nie umierać! Jest jeszcze piękna dziewczyna u jego boku i oddany przyjaciel, w tej idylli jest pewien szczegół, psujący ten obraz szczęścia, ale to co najgorsze dopiero ma nadejść.

"Kradzione róże" Anna Łacina

  Dlaczego piszę recenzję tej książki, skoro obiecałam sobie, że tego nie zrobię, a od czasu jej czytania minął ponad miesiąc? Bo trzeba! Mam zamiar przekonać Was po raz kolejny, że polska literatura wcale nie jest taka zła jak ją malują.

Po prostu z zagranicy dostajemy mocno przesiane bestsellery (zdarzają się wyjątki!) a tutaj sami musimy oddzielać ziarno od plew i sprawdzać, czy wydawca miał rację. Dlatego też czytanie polskich dzieł jest swego rodzaju wyzwaniem - rzadko wiemy, co nam się trafi. 

"Skaza" Zofia Borowska-Wyrwa [Novae Res]

  Po raz pierwszy od bardzo dawna miałam w rękach książkę o tematyce wojennej. I mogę od razu powiedzieć, że nie żałuję - bo zawsze unikałam takich książek i takich filmów, a teraz chyba powoli zacznę dawać im szansę.

Ciągle walczymy ze stereotypami i krok po kroku się ich pozbywamy, prawda? Tak samo było i u mnie, po lekturze "Skazy".

  Tematy wojenne poruszane w literaturze to najczęściej cierpienia w obozach, walki na frontach, konspiracja, życie ofiar... Jednak, jak często czytamy o tym, co myśleli na temat II Wojny Światowej sami Niemcy, od których "wyszła inicjatywa"? Jak odnosili się do "zdobywania nowych przestrzeni życiowych", innych narodów, Żydów? Jak wyglądało życie zwykłych ludzi, Polaków i Niemców, w trakcie wojny? Odpowiedzi na te wszystkie pytania udziela Zofia Borowska-Wyrwa w swojej książce, dodatkowo wykładając czytelnikom porządną lekcję historii, której nie doświadczymy w szkole z powodu braku czasu. (Znacie to uczucie, gdy czasy II WŚ omawiane powinny być na wakacjach, bo w trakcie roku szkolnego historycy nie zdążają?)