Anna Fryczkowska "Kurort amnezja" (Wydaw. Prószyński i S-ka).

Poukładane, idealne, prawie szczęśliwe życie Wandy u boku kochającego męża nagle przestaje istnieć. Miała wszystko, o czym marzy większość kobiet, do pełni szczęścia brakowało tylko dzieci, ale przecież stale się o nie starali, za którymś razem na pewno by się udało. Wypadek w niewyjaśnionych okolicznościach kończy wszystko, a przede wszystkim, kończy życie Pawła. Podczas stypy, dyskretne do tej pory przyjaciółki, życzliwie wyjawiają Wandzie prawdę o niewierności męża. Nawet teściowa łamię zasadę tabu. Drugi cios w niewielkim odstępie czasowym wpędza Wandę w głęboką depresję. Kobieta nie potrafi już funkcjonować bez pigułek. Jedyne, co ją trzyma przy życiu to odkrycie całej prawdy o człowieku, którego w obecnej sytuacji wydaje się, iż nie znała i chęć zemsty na kobiecie, która zrujnowała jej życie. Wyrusza za nią do nadmorskiego kurortu, meldując się w hotelu po przeciwnej stronie ulicy, by móc stale obserwować ją z okna wynajmowanego pokoju. 

Marianna jest młodą, atrakcyjną dziewczyną. Podczas tragicznego wypadku samochodowego ledwie uchodzi z życiem, traci pamięć. Po wyjściu ze szpitala, narzeczony Marek, w celu dalszej rekonwalescencji wywozi ją do małego hoteliku nad morzem, prowadzonym przez jego ciotki. Marianna jest jak małe dziecko, uczy się wszystkiego od nowa, jej mózg nie radzi sobie z zapamiętywaniem twarzy i liczb. Nie ma pojęcia jak się uprawia seks czy przyrządza kotlety. Całą prawdę o życiu poznaje za radą narzeczonego z sielankowych seriali telewizyjnych. Jest za to posłuszna i wytrwała. Z racji tego, iż z narzeczonym widuje się tylko w weekendy, a ciotek nawet nie rozróżnia, która jest która, Marianna czuje się bardzo samotna. Nawiązuje dobry kontakt z podwórkowym psem. Czworonóg staje się jej wiernym i jedynym przyjacielem. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jakie niebezpieczeństwo czyha na nią po drugiej stronie ulicy w sąsiednim hotelu. Za to zaczyna podejrzewać, że Marek nie mówi jej całej prawdy. Podczas jednej z wizyt niechcący kłóci się z narzeczonym. Postanawia wrócić autobusem do Warszawy by odszukać ślady swojej utraconej tożsamości. Na przystanku autostopowiczkę zabiera kuracjuszka z sąsiedniego hotelu.

Historia wyjęta niczym z Hitchcockowskiego filmu. Napisana w lekko lodowatym nastroju tak jak i sama pora roku, w którym się toczy. Książka wgniata czytelnika w fotel nie pozwalając odłożyć na bok. Chciałoby się krzyczeć: Marianno wiejjjjjjj!!!!! Nie wsiadaj do tego samochodu!!!! Papier, choć jest bardzo chłonna materią, łzy nasze bez problemu wpije, niestety krzyku nie pochłonie, może go tylko lekko wytłumić. Pozostaje nam tylko przewrócić stronę, a tam? Kolejny szok. Już nie masz pewności czy białe jest na pewno białe, bo z niewiadomych przyczyn nagle wszystko nabrało szarości, ukazują się kolejne skazy i niewinność dawno już o sobie zapomniała. 

Chciałabym z tego miejsca serdecznie pogratulować autorce Annie Fryczkowskiej doskonałego dzieła. Urzekła mnie pani dbałością o szczegóły. Książkę „Kurort Amnezja” będę z czystym sercem polecać dalej i chętnie sięgnę po inne pozycje pani pióra.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież